Złota Rybka wolno płynęła, uważnie rozglądając się. Zupełnie jakby czegoś szukała. Wreszcie zobaczyła mężczyznę stojącego z wędką na drewnianym pomoście. Był to człowiek schludnie ubrany, w wieku około sześćdziesięciu lat.
– Witaj – powiedziała Złota Rybka.
Mężczyzna rozejrzał się wokół siebie, lecz nie mógł nikogo zlokalizować.
– Gdzie jesteś? – zapytał.
– Spójrz w wodę, pod siebie – rzekła Złota Rybka.
Mężczyzna zobaczył rybkę i oczy zrobiły mu się wielkie jak dwie duże pięciozłotówki.
– To niemożliwe? Przecież ryby głosu nie mają!
A na to Złota Rybka:
– Zwykłe ryby głosu nie mają, ale ja jestem twoją Złotą Rybką, na którą tak długo czekałeś.
Mężczyzna uśmiechnął się, wiedząc, co miała na myśli.
dla Krzysztofa napisał Sokolik