Złota Rybka wolno płynęła, uważnie rozglądając się. Zupełnie jakby czegoś szukała. Wreszcie odetchnęła z ulgą. Znalazła ich. Zauważyła spiczastą czapkę Merlina, przysadzistą sylwetkę Babci Jagi, wspaniałą grzywę Kasztanka. Wszyscy nauczycie, uczniowie i inni mieszkańcy Szkoły Czarowania znajdowali się na dnie morza w przezroczystej szklanej bańce. Wydawali się zdezorientowani i zaniepokojeni. Już zaczynało im brakować powietrza i kilkoro z najmłodszych chyba zemdlało. Syreny, trytony i nawet sam Neptun przyglądali się im z troską i bezradnością. Odetchnęli z ulgą na widok Złotej Rybki. Ta nie traciła czasu na podziękowania, że zawiadomili ją tak szybko o niebezpieczeństwie, w jakim znaleźli się jej przyjaciele. Dała znak, by się odsunęli i dobrze schowali, a następnie przemieniła się w olbrzymi wir, podwodną trąbę morską, która przeniosła bańkę z jej przyjaciółmi na ląd i troskliwie postawiła na trawiastym stepie. Następnie zmieniła się w wieki topór, który z wielką siłą uderzył w szklaną powierzchnię. Udało się, bańka pękła. Złota Rybka odetchnęła z ulgą, gdy zobaczyła, że wszyscy są bezpieczni, a Duszka i Jadzia odzyskują przytomność. Ucieszyła ją również wiadomość od Neptuna, że on sam oraz syreny, trytony i wszystkie morskie stworzenia też są bezpieczni.
Przelotnie zastanowiła się, co się dzieje ze Szkołą Czarowania. Po chwili zobaczyła portal, który otworzył Głos. Zdaje się, że dużo będą mieli sobie do opowiadania i wyjaśniania. Na razie najważniejsze, że wszyscy przez ten portal przeszli i wrócili do swojego domu, do Szkoły.
Autor: Archiwista SC