Złota Rybka wolno płynęła – 29

Złota Rybka wolno płynęła, uważnie rozglądając się. Zupełnie jakby czegoś szukała. Wreszcie odetchnęła z ulgą i podpłynęła do malutkiej dziewczynki siedzącej plaży.

– Duszko – to ja Złota Rybka.

– Odejdź – szepnęła Duszka.

– Czemu?

– Jesteś zła, wszyscy jesteście źli – dziewczynka zaniosła się płaczem.

Złota Rybka kątem oka zobaczyła chichoczącego Merlinka, który na jej widok szybko schował się w zaroślach. Tam jednak czekali na niego Merlin i Młody Adept.

– Co jej zrobiłeś?

– Ja? Nic – wzruszył ramionami Merlinek, ale oczy świeciły mu się z radości.

Popatrzył na nich i z cynicznym triumfem w głosie zapytał:

– No i co mi zrobicie? Z każdym mogę zrobić to samo co z nią.

– Skrzywdziłeś ją.

– Nie, tylko ona głupia wierzy we wszystko, co się jej powie.

– Chyba już nie we wszystko – smutno powiedziała Duszka, którą trzymała w objęciach Złota Rybka.

– Wy, wy…. – Merlinek wściekły, że Duszka przytomnieje, chciał uderzyć najbliższą osobę, ale to mu się nie udało. Coś splątało jego ręce i został uniesiony w górę przez silne ramiona Młodego Adepta.

– Zabieramy go – powiedział Merlin do Złotej Rybki.

– Ale wrócicie po nas? Nie wiem, gdzie jestem – ze strachem powiedziała Duszka.

– Oczywiście – uśmiechnął się Merlin i rzucił poważne spojrzenie Złotej Rybce. Przekazał jej telepatycznie myśl: „pamiętaj, wierzę w ciebie”.

Złota Rybka spacerowała po plaży i w ramionach tuliła Duszkę. Potem usiadła, a Duszkę ułożyła na swojej chuście. Zanuciła kołysankę. Dziewczynka zasnęła, ale nie miała dobrego snu. Jej buzię wykrzywiał strach i co chwila zrywała się, jakby chciała uciekać. Złota Rybka dalej nuciła kołysankę, ale w pewnej chwili zrezygnowana powiedziała:

– Nie wiem, co zrobił ci Merlinek. Nie wiem, jak to odplątać, jak to z ciebie zdjąć czy wyjąć.

– Ale my wiemy, zapomniałaś o nas – rozległo się kilka głosów dookoła.

Podniosła głowę i zobaczyła syreny, które mówiły jedna przez drugą:

– Widziałyśmy, co zrobił Merlinek, jakie siły przyciągnął i nasłał na Duszkę.

– Schowałyśmy się, żeby nie zrobił tego też z nami.

– Nie damy rady same tego odkręcić.

– Potrzebujemy was, wszystkich was.

– Wszystkich czarodziejów.

– I wszystkich Głosów – rozległ się poważny przekaz.

Głos uruchomił transport awaryjny i nagle syreny, Duszka i Złota Rybka znalazły się w głównej sali Szkoły Czarowania Babci Jagi. Tam już czekali na nie Babcia Jaga, Merlin, Kokoryczka i wiele innych osób.

Głos kontynuował z troską:

– Nie wiemy, jak to się stało. Merlinek uruchomił czarną magię. Odpowiedział na czyjeś wezwanie i zaprosił Czerń do naszego świata, do wszystkich światów, które znalazły się pomiędzy, by przetrwa. Sposób ataku wypróbowali najpierw na Duszce, bo wydawała się bezbronna. Tak naprawdę, żadne z nas nie miałoby szans, żeby się obronić. Dzięki temu, że syreny udostępniły nam swoje umysły, zobaczyliśmy, co się stało. Kochani, Wszechświat trzęsie się w posadach, wszystkie wszechświaty. Jeżeli ten Czarny Mag osiągnie swój cel, to zniknie wszystko, nawet on sam.

Na razie zamknęliśmy drogi, którymi komunikował się z Merlinkiem. Niestety było ich wiele i ciągle tworzą się nowe. Monitorujemy sprawę. Duszkę powierzamy Złotej Rybce. Razem z syrenami zapewnią jej dobry sen, my tymczasem konsultujemy się z innymi szkołami czarowania i podejmiemy odpowiednie działania.

– A Merlinek? – zapytała zatroskana Złota Rybka.

– Pokazujemy mu skalę zniszczeń, jakich dokonał i symulację, jak ona postępowałaby dalej, gdybyśmy jej nie przerwali. Nie dociera do niego, że siła, której służy, zabiłaby również jego. Myśli, że sam jest wielkim magiem, a Czarny to jego sługa. Czarny Mag go w tym utwierdza, bo dzięki temu usypia jego czujność i może swobodnie działać.

– Czy kiedykolwiek odzyskamy Merlinka? – zapytała Złota Rybka?

– Nie wiemy.

– Wiemy – odezwała się nieoczekiwanie Kokoryczka.

Uśmiechnięta patrzyła na Babcię Jagę i Merlina. Ci zmieszali się i spojrzeli po sobie, a Głos przekazał im telepatycznie pytanie „Czyżby ona już wiedziała? Skąd? Jak?”.

* * *

Złota Rybka i syreny opiekowały się Duszką.

Merlin, Babcia Jaga, Jenczy, Jęczydusza i inni nauczyciele pracowali nad zabezpieczeniem szkoły. Pomagali im młodsi asystenci, uczniowie i goście.

Merlin i Głos rozmawiali z Merlinkiem.

A Babcia Jaga, Głos i Merlin coraz uważniej przypatrywali się Kokoryczce i zastanawiali się, co ona już wie, czego nie wie i co można jej powiedzieć. Mieli dziwne wrażenie, że jej pomoc może okazać się kluczowa w tej sprawie. Ale też wiedzieli, że nie mogą jej powiedzieć za dużo.

Jedyną spokojną osobą w szkole była Kokoryczka, która po prostu wiedziała, że wszystko dobrze się skończy, choć nie umiała tego wyjaśnić.

Autor: Archiwista SC