W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, ktoś siedział przy starym stole i pisał list. Używał starego kałamarza, którego zawartością starannie znaczył pożółkły pergamin. Był skupiony i wyraźnie przejęty swoim zajęciem. Nic dziwnego. Spisywał bowiem testament. Człowiek ten nie był stary. Przeciwnie, jego muskularne, jędrne ciało wskazywało na to, że jest w sile wieku. Tym bardziej wyglądał tajemniczo i można zachodzić głowę, co go skłoniło do tego czynu.
Autor: Gwiazdeczka