Turkot kołowrotka był cichutki. Niewiele osób go słyszało, a z nich mało kto zatrzymywał się, żeby zajrzeć do jaskini, w której przędła się jego osobista nić życia, która wyznacza jak długo będzie żył.
Przechodziłam koło tej jaskini. Usłyszałam turkot kołowrotka i weszłam do środka. Usiadłam w kąciku i zafascynowana patrzyłam, jak snuje się moja nić.
Po dłuższym czasie Prządka odezwała się do do mnie z pytaniem, co ja tu robię. Skoro ona troszczy się o moją nitkę, to może lepiej byłoby, żebym wyszła z jaskini i cieszyła się życiem.
To pytanie otrzeźwiło mnie. Podziękowałam Prządce za jej za troskę i wyszłam z jaskini. Od tej pory życie smakuje zupełnie inaczej niż poprzednio.
Autor: Ewa Damentka