Turkot kołowrotka był cichutki. Niewiele osób go słyszało, a z nich mało kto zatrzymywał się, żeby zajrzeć do jaskini, w której przędła się jego osobista nić życia, która wyszła z kołowrotka i przeniosła się gdzie indziej. Za nią przybył kołowrotek. Dzięki temu mogli wspólnie działać w nowym miejscu, którym był targ publiczny w wielkim mieście.
Autor: Sokolik