Turkot kołowrotka był cichutki. Niewiele osób go słyszało, a z nich mało kto zatrzymywał się, żeby zajrzeć do jaskini, w której przędła się jego osobista nić życia, która była mniej lub bardziej barwna. Jakby kolorami decydowała nie tylko o długości, ale też o jakości ludzkiego życia.
Autor: Ewa Damentka