Turkot kołowrotka był cichutki. Niewiele osób go słyszało, a z nich mało kto zatrzymywał się, żeby zajrzeć do jaskini, w której przędła się jego osobista nić życia, która co jakiś czas zmieniała kolor. Zależał on od osoby, która stanęła przy kołowrotku.
Autor: Sokolik