Turkot kołowrotka był cichutki. Niewiele osób go słyszało, a z nich mało kto zatrzymywał się, żeby zajrzeć do jaskini, w której przędła się jego osobista nić życia, która raz była długa i mocna, a raz krótka i delikatna, łatwa do przerwania. Ten, kto się przed jaskinią zatrzymał i wszedł do środka, mógł mieć wpływ na to, w jaki sposób jest przędzona. Warto się więc czasem choć na moment zatrzymać.
Autor: Małgorzata