Szelest liści – 14

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili przestał wiać wiatr i liście zamilkły. Było słychać tylko ciszę. Najpiękniejszy dźwięk w ruchliwym i zatoczonym mieście.

Autor: Małgorzata

Szelest liści – 13

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili zaczął padać deszcz i liście umilkły. Ich delikatna struktura nasączona kroplami wody zmiękła. Zdawały się być odprężone i zadowolone z zaistniałej sytuacji. Regenerowały swoje siły, aby później, osuszone promieniami słońca, powrócić do swoich ulubionych rozmów.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 12

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili, w jesienny chmurny dzień, do brzozy ubranej w złote liście przytuliła się kobieta. Podziękowała za energię, jaką otrzymała. W milczeniu, oczarowana feerią jesiennych kolorów, słuchała najpiękniejszej muzyki – szelestu liści. Tęsknota za latem minęła.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Szelest liści – 11

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili wiatr powiał silniej i szelest stał się szybszy i głośniejszy. Tym samym przyspieszyły rozmowy. Wiatr zwolnił i szmer rozmów szeleszczących liści spowolnił, a następnie ucichł zupełnie, gdy wiatr się zatrzymał. Spodobała się wiatrowi ta zabawa, więc przyspieszał, zwalniał, stawał, niektóre prędkości utrzymywał dłużej, inne krócej lub zupełnie krótko. Szeleszczące liście dopasowywały się i zmieniały głośność i tempo rozmowy w zależności od siły wiatru, który był ich dyrygentem. I tak właśnie powstała pierwsza muzyka.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Szelest liści – 10

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili zamilkły, bo ścieżką nieopodal szło Natchnienie. Nie chciały zakłócać jego zadumy. Gdy Natchnienie oddaliło się nieco, liście zaczęły cichutko rozmawiać, a po chwili rozgadały się i znów plotkowały na całego.

Autor: Ewa Damentka

Szelest liści – 9

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili przyfrunął ptaszek i zaczął przysłuchiwać się ich rozmowie. Był zdumiony i zaciekawiony tym, jak inaczej niż on widzą świat. Pomyślał o tym, jakie fascynujące jest to, że żyjąc obok siebie, możemy malować zupełnie odmienne obrazy na jego temat.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 8

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili na gałęziach usiadły dwa piękne motyle. Rozłożyły swe cudownie kolorowe i wzorzyste skrzydła i, tkwiąc w bezruchu, z podziwem słuchały ogrodowych ploteczek.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Szelest liści – 7

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili gałęzie drzewa lekko poruszyły się i zza zielonych liści wyjrzał ptaszek o różowych piórkach. Był malutki i calutki różowy. Nawet dzióbek i oczka miał różowe. Rozejrzał się na wszystkie strony, usiadł na wystającej najwyżej gałęzi i zaśpiewał różowym, delikatnym głosem różową piosenkę. Wraz ze śpiewem małego ptaszka wszystko wokół stawało się różowe. Zielone dotąd liście, gałęzie i drzewa rosnące obok. Ławka stojąca nieopodal gęstwiny także się zaróżowiła, jakby się lekko zawstydziła. Gdy różowe maleństwo wyśpiewywało coraz to piękniejsze dźwięki, do ławki zaczęły przylatywać ptaki z najbliższej okolicy. One także otulały się różowym kolorem. Po krótkim czasie na wszystkich gałęziach drzew siedziały w różnych odcieniach różu ptaki, tworząc niezwykły, zjawiskowy chór, a śpiewy niosły się po całej okolicy. Ludzie zatrzymywali się i patrzyli z zaciekawieniem, skąd dochodzi ta subtelna i niezwykła muzyka.

Autor: Agnieszka Lewkowicz

Szelest liści – 6

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili podleciała biedronka, która spotkała się ze swoim kolegą. Razem wymieniali się spostrzeżeniami na temat istot mieszkających na Ziemi. Cieszyli się, że ludzie posiadają kwiatki w ogrodach, przez co dają piękno przyrodzie.

dla Wojtka napisał Sokolik

Szelest liści – 5

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili wśród liści usiadło stado wron. Głośno skrzeczały, wręcz krzyczały. O czym plotkowały? Co gadały? Co sobie pokazywały? Co było tak ważne, że zagłuszyły piękną melodię drzew?

Autor: Danuta Majorkiewicz