Szelest liści – 44

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili z wielkiej radości niektóre zaczęły odrywać się od swoich drzew. Śmiały się do rozpuku, wirowały w powietrzu i dalej plotkowały z każdym napotkanym liściem.

Autor: Ewa Damentka

Szelest liści – 43

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili odezwało się do nich drzewo. Poprosiło, żeby rozmawiały nieco ciszej, bo w jego gałęziach ptak zbudował gniazdo. Oczekiwał wyklucia się piskląt i był zaniepokojony szumem liści. Liście posłusznie umilkły i nasłuchiwały, co dzieje się w gnieździe. Wkrótce skorupki jajek zaczęły pękać i wkrótce z gniazda słychać było głośne piszczenie wyklutych maluchów. Krzyczały wniebogłosy, a ich ptasia mama dwoiła się i troiła, żeby zaspokoić głód swoich szkrabów.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 42

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili na gałęziach usiadły dwie sroki i skrzeczały. Drzewo próbowało zrozumieć, jakie wiadomości sobie przekazują, lecz sroki dość szybko się dogadały i odleciały. Po nich przyleciał delikatny wróbel. Usiadł spokojnie na gałęzi i delektował się subtelną muzyką szeleszczących liści.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Szelest liści – 41

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili ich szepty zwróciły moją uwagę. Usiadłam na parkowej ławeczce. Wyłączyłam telefon i zaczęłam słuchać szeleszczących liści. Brzmiały jak muzyka.

Czułam się, jakbym była w filharmonii. Muzyka liści była jednak delikatniejsza i koiła zmysły. Wyciszyłam się, uśmiechnęłam do drzew, liści i wiatru i poszłam dalej. Ja też miałam swoje zadania do wykonania. Miałam nadzieję, że zrobię to z podobnym wdziękiem, jak liście szeleszczące pod wpływem wiatru.

Autor: Ewa Damentka

Szelest liści – 40

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili na ławce pod drzewem usiadły dwie miłe staruszki. Zaczęły wspominać wspólne przygody z lat młodzieńczych. Liście przestały szeleścić i wsłuchiwały się w opowieści starszych pań. Pomyślały, jakie to musi być ekscytujące, być człowiekiem i móc przeżyć tyle wspaniałych przygód. Opowiadane historie otulały liście i zostały z nimi już na zawsze.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 39

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili pod liśćmi usiadła starsza pani. Liście rozpoznały ją, mimo że co roku pojawiały się nowiutkie na świecie. Jednak jakoś rozpoznały tę kobietę i pamiętały, że przychodziła do parku, kiedy była dziewczynką, dorastającą panienką, młodą kobietą. Zaszeleściły, pytając, co się z nią działo przez te lata, gdy jej tu nie było. Kobieta zaczęła opowiadać swoją historię. Nie skończyło się na jednym spotkaniu. Staruszka systematycznie przychodziła do parku, rozmawiała z liśćmi i wymieniały się ploteczkami, co przytrafiało się kobiecie i co zdarzało się w parku w czasie jej nieobecności. Wiatr też był ciekaw tych historii, więc był delikatny i wiał cichutko, żeby nie zakłócić rozmowy przyjaciół.

Autor: Ewa Damentka

Szelest liści – 38

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili szelest ustał, ponieważ wszystkie liście zwróciły uwagę na przechodzącego ścieżką mężczyznę. Miał w sobie tyle życzliwości, że nie sposób było oderwać od niego wzroku.

dla Wojtka napisała Małgorzata

Szelest liści – 37

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili zaczął padać deszcz. Wiatr wpadł między gałęzie, gnąc je ku ziemi. Liście tańczyły i szeleściły do muzyki wiatru, jak rwący potok. Spadały z nich krople deszczu, przynosząc ziemi ulgę.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Szelest liści – 36

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili wymyśliły nową zabawę. Każdy z nich miał opowiedzieć, co pamięta jako pierwsze, odkąd pojawił się na świecie.

Ich wspomnienia były przezabawne. Jeden z liści opowiedział, że kiedy się obudził, myślał że jest jedyny na całym drzewie. Inny twierdził, że zobaczył wiele innych liści i trochę się przestraszył. Kolejny, że czuł się szczęśliwy, kiedy odkrył, kim jest i w jak pięknym towarzystwie przyszło mu się urodzić.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 35

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili dziecko zaczęło odbijać piłkę w rytmie rozmowy szeleszczących liści. Gdy znudziła mu się ta zabawa, usiadło na piłce i wsłuchało się w ten szept. Wyglądało, tak jakby słuchało bajkę. Obserwująca je babcia uśmiechnęła się, bo słuchanie szeleszczących liści było jej ulubioną zabawą w dzieciństwie.

Autor: Ewa Damentka