Księga zaklęć – 9

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom. Każdy, kto miał ją w ręku, chciał sprawdzić jej magiczne zdolności. Jednak żadna z dotychczasowych osób nie spełniała jej kryteriów. Ludzie ci pragnęli tylko wykorzystać ją dla swoich korzyści. Nie wiedzieli, że tajemnica księgi polegała na tym, że najpierw trzeba wypowiedzieć życzenie, żeby pomóc innej osobie.

Autor: Sokolik

Lubię patrzeć na ludzi – 30

Lubię patrzeć na ludzi. Wielu z nich nie zauważa mnie, bo są zajęci swoimi sprawami, a ja potrafię dostrzec to, czego inni nie widzą. Wielu ludzi dąży do wysokiej pozycji zawodowej, fortuny lub bycia w szczęśliwych związkach. Jednak nie wszyscy zdają sobie sprawę, że szczęście jest na wyciągnięcie ręki. Zależy ono głównie od nas samych. To wszystkie nasze cnoty, zalety i umiejętności mówią wiele o nas. Ta wiedza jest ważna, bo to pierwszy krok do realizacji naszych własnych marzeń.

dla Magdy napisał Sokolik

Księga zaklęć – 3

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom i oceniała, który z nich ma najmniej chciwości. Osoba skromna mogła mieć szansę na spełnienie jednego życzenia, jakim był prezent o wartości nieprzekraczającej 200 złotych.

dla Janusza napisał Sokolik

Dawno dawno temu – 38

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, narodziła się niezwykła, przepiękna istota. Była drobnego wzrostu. Miała okrągłą główkę, jak piłka siatkowa, i przepiękne seledynowe oczęta. Zauważyła u siebie coś, o czym nie wiedziała. Okazało się, że istota ma niewielkie przezroczyste skrzydełka. Przez chwilę stała nieruchomo, zastanawiając się, co to jest. Jednak szybko to odkryła, unosząc się powoli w powietrze. Kiedy była na wysokości kilku metrów, wydała taki okrzyk radości, że echo rozniosło się po całej puszczy. Wtedy wszystkie zwierzęta przebudziły się. Leniwiec, który leniuchował na bananowcu, tak się rozluźnił, że spadł w gęste krzaki. Na szczęście nie zrobił nikomu krzywdy swoim twardym lądowaniem.

Dopiero co narodzona istota była już na tyle wysoko, że widziała krainę w której żyła. Tysiące kilometrów kwadratowych równiny otoczone były gęstymi lasami. Istotę zaciekawiło, co znajduje się za dżunglą, więc postanowiła polecieć przed siebie i zobaczyć, co kryje się dalej. Będąc nad jeziorem, zniżyła się do wody, ciekawa co to jest. Woda była dość chłodna, przejrzysta i lekko falowała. Co jakiś czas wyskakiwała z niej rybka. Nagle z wody wynurzył się spory sum, a istota puściła do niego serdecznie oczko, promieniejąc taką radością, że sum zrezygnował z konsumpcji posiłku, który tak blisko podleciał. Po chwili istota ponownie wzleciała wysoko w powietrze, po czym ruszyła dalej przed siebie. Po kilkugodzinnym locie zmęczyła się dość mocno, lecz postanowiła, że przed zachodem słońca przeleci przez las. Wkrótce natrafiła na wielką górę i zobaczyła w niej grotę. Ciekawa podleciała do tej groty. Kiedy wylądowała na twardej ziemi, z groty wyszła jeszcze większa istota.

– Witaj mamo – nowa istota powiedziała uszczęśliwiona. – W końcu cię zobaczyłam.

Autor: Sokolik

Dawno dawno temu – 28

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, po mokradłach spacerowała samotna zielona jaszczurka. Była dość duża i przerażała innych swoimi żółto-zielonymi ślepiami. Każde mniejsze, a nawet i większe zwierzęta uciekały na jej widok, gdzie pieprz rośnie. Gadzina robiła się smutna, nie rozumiejąc, dlaczego inni tak jej unikają. Najgorzej było wieczorem, kiedy słońce całkowicie zachodziło, a na mokradłach panowała ciemność. Wtedy samotna popłakiwała za czymś, czego pragnęła, a czego nie rozumiała. Wędrowała przed siebie i była tak pogrążona w smutku i rozpaczy, że jej ciało zaczęło być suche, bo ubywało w nim wody. Pewnej nocy, po wielogodzinnej wędrówce, będąc na zielonej łące, padła z wycieńczenia. Zasnęła, zanim wzeszło słońce. Jednak nikt by nie przypuszczał, że ten dzień będzie tym, który całkowicie odmieni jej życie. Po południu pojawił się nad nią długi cień. Jaszczurka nie była w stanie unieść głowy, żeby się mu przyjrzeć. Okazało się, że był to młody nastoletni człowiek. Chłopiec powiedział – „Jakie ładne zwierzątko, chyba je zaadoptuję”. Miał ze sobą wiaderko z wodą, do którego włożył jaszczurkę. Gadzina nie stawiała żadnego oporu, ponieważ powierzyła już swój los innym. Jednak jej życie u ludzi stało się sielanką. Była bardzo dobrze karmiona, pielęgnowana i czasem głaskana, całowana i przytulana. Wkrótce wiedziała, że warto było przejść tyle trudu, aby teraz żyć w niebie, jakie zaoferowali jej ludzie, u których mieszkała do końca swojego życia.

dla Janusza napisał Sokolik

Młody źrebak – 42

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś też dorośnie i będzie przeskakiwał przez przeszkody jak dorosłe konie.

dla Pawła napisał Sokolik

Szelest liści – 6

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili podleciała biedronka, która spotkała się ze swoim kolegą. Razem wymieniali się spostrzeżeniami na temat istot mieszkających na Ziemi. Cieszyli się, że ludzie posiadają kwiatki w ogrodach, przez co dają piękno przyrodzie.

dla Wojtka napisał Sokolik

Szczęście matki – 7

Szczęście matki siedziało całkiem zadowolone. Potem wstało, przeszło parę kroków i znowu usiadło. Rozejrzało się dookoła i w jego oczach pojawiła się świetlista iskierka. Szczęście wiedziało, że pozostanie z matką na zawsze. Było wzruszone, widząc jak matka bardzo kocha swoje dziecko.

dla Patrycji napisał Sokolik

Stary człowiek – 6

Stary człowiek z życzliwością przyglądał się brykającym źrebakom. Wiedział, że młodość musi się wyszumieć. Wyprostował się i lekko zalśniły mu oczy. Przypomniało mu się, jak sam był kiedyś małym chłopcem i chciał być superbohaterem. Narażał się na różne niebezpieczeństwa, aby udowodnić sobie i innym, że jest coś wart i aby inni go cenili i podziwiali. Jednak z czasem zdał sobie sprawę, że są rzeczy ważniejsze niż imponowanie innym.

dla Daniela napisał Sokolik