Na dnie szuflady – 98

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Wszystko to pewnego dnia chłopiec przyniósł do szkoły w swoim plecaku i rozłożył na ławce, przy której siedział. Inni koledzy i koleżanki z klasy przyglądali się tym przedmiotom z zainteresowaniem. Nawet nauczycielka podeszła do chłopca i zapytała, co on ma. Kobiecie szczególnie spodobały się bukiet kwiatów i fotografia. Wkrótce zaczęli lekcje, ale przedmioty pozostały rozłożone. Dzięki nim ławka wyglądała interesująco.

Autor: Sokolik

Na dnie szuflady – 97

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Kiedy kobieta otworzyła szufladę, zaczęła wyciągać rzeczy i układać na podłodze. Nagle przez otwarte okno wpadł sokół i złapał dziobem fotkę. Wyleciał z nią na zewnątrz i jej właścicielka już nigdy więcej jej nie widziała.

Autor: Sokolik

Na dnie szuflady – 96

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Mężczyzna wyciągnął ją w pierwszej kolejności. Nie mógł dojrzeć tego, co jest na zdjęciu, więc poszedł z nim do fotografa. Tam udało się odtworzyć obraz na zdjęciu. Przedstawiało ono jego przodków, kiedy byli młodzi.

Autor: Sokolik

Złota Rybka wolno płynęła – 11

Złota Rybka wolno płynęła, uważnie rozglądając się. Zupełnie jakby czegoś szukała. Wreszcie, płynąc płytkim korytem rzeki, co jakiś czas odbijając się od piaszczystego dna, spostrzegła rozległy zbiornik wodny. Było to jezioro o powierzchni ponad 200 kilometrów kwadratowych. Rybka poczuła chłód jego wody. Dno sięgało coraz głębiej. Złota Rybka zanurzała się coraz bardziej, obserwując podwodne bogactwo roślinności, które było siedliskiem tysięcy zwierząt. W pewnej chwili zobaczyła płynących krewnych.

– Jak wspaniale znów was widzieć – rzekła Złota Rybka.

Kilkanaście ryb popłynęło wspólnie w dolną część jeziora. Było tam bardzo głęboko. Nagle Złota Rybka zobaczyła żywego robaka. Była głodna, więc podpłynęła bliżej powierzchni i połknęła go. Po chwili poczuła ostry ból. Zdała sobie sprawę, że jest uwięziona. Została złapana na haczyk, który połknęła wraz z robakiem. Inne ryby przyglądały się ze strachem. Widziały, jak jest wciągana do góry. Po chwili była już na powierzchni.

– Trzeba ją ratować! – rzekł leszcz.

Tymczasem Złota Rybka znalazła się w ręku mężczyzny.

– Będziesz smacznym posiłkiem na kolację – rzekł, oblizując się.

Została wrzucona do sieci i uwięziona. Czuła że to ostatnie chwile jej życia.

Tymczasem inne ryby otoczyły sieć. Próbowały zrobić w niej dziurę. Ale nie udało się. Była zbyt mocna. Zdały sobie sprawę, że muszą poprosić o pomoc wujka szczupaka. Tylko on ma na tyle ostre zęby, aby przedziurawić sieć.

– Wy próbujcie robić co można, a ja popłynę po niego – rzekła płotka.

Szczupak wylegiwał się od rana w wodorostach.

– Potrzebujemy twojej pomocy! – zawołała nadpływająca płotka. Nasza Złota Rybka jest uwięziona.

– A co mi do tego? – spytał.

– Tylko twoje zęby są w stanie przegryźć rybacką sieć.

– Teraz mi się nie chce. Muszę odpocząć – rzekł leniwie szczupak.

Płotka była w zła, ale postanowiła, że nie odpuści.

– Rusz się ty tłuściochu, ty śmierdzący leniu. Jesteś największą rybą w tym jeziorze, a pływasz wolniej od żaby.

– Co!? – oburzył się szczupak.

– Jestem bardzo mała, ale znacznie szybsza od ciebie – przechwalała się płotka. – Jak jest inaczej, to mnie złap – powiedziała i odpłynęła. Płotka czuła że nie było innego sposobu, niż prowokacja.

Szczupak rozdrażniony wypłynął z wodorostów. Płotka płynęła bardzo szybko, ale z każdą sekundą dystans się zmniejszał. W końcu dopłynęli pod sieć.

– Teraz przegryź sieć, szybko! – wołały ryby.

Szczupak przystąpił do działania. Po chwili w sieci zrobiła się dziura. W tym samym czasie rybak zaczął wyciągać tę sieć z wody. Złota Rybka nie zdążyła się uwolnić. Znalazła się na powierzchni.

– O nie! Już po niej! – zawołały zrozpaczone ryby.

Kiedy rybak sięgnął ręką w głąb sieci, aby zabrać Złotą Rybkę, ta wyślizgnęła się przez dziurę i wpadła do wody. Rybak był zaskoczony, gdy to zobaczył. Pokręcił głową z niedowierzaniem.

– No cóż, przynajmniej mam jeszcze kotleta mielonego i ziemniaki – powiedział, zwinął cały sprzęt i wrócił do domu.

Złota Rybka tymczasem bardzo dziękowała rybom oraz szczupakowi, wszystkim, którzy uratowali jej życie.

Autor: Sokolik

Księga zaklęć – 48

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom. Pewnego dnia, pojawiła się starsza kobieta, która uważnie przyjrzała się księdze, jednak jej nie dotknęła. Bardzo lubiła czytać, więc pomyślała, jak dobrze byłoby mieć książkę, która zmienia treść zgodnie z potrzebami i chęcią czytelnika.

Kiedy wróciła do domu, zobaczyła, że księga zaklęć leżała na stole i czekała na nią. Zdziwiona kobieta wzięła ją do rąk. Usiadła w fotelu i miała chęć poczytać o starożytności. Kiedy otworzyła książkę, w środku były mity greckie, Biblia i dzieła różnych starożytnych autorów. Zaskoczona, z radością przeczytała wszystko.

Następnego ranka po przebudzeniu, spojrzała na książkę, która leżała w miejscu, gdzie ją zostawiła. Miała chęć ugotować coś pikantnego, ale nie wiedziała co. Podświadomie wzięła książkę do ręki i zobaczyła w środku różne przepisy kuchni węgierskiej, tajskiej i meksykańskiej. Poza dokładnymi opisami, były także szczegółowe ilustracje przedstawiające wygląd gotowych potraw. Poszła do sklepu, kupiła potrzebne składniki i wróciła do domu gotować. Z pomocą książki zrobiła gulasz po węgiersku, który smakował wyśmienicie.

Wkrótce wybrała się na spacer. Do torebki spakowała książkę, gdyż chciała mieć ją ze sobą. Poszła do parku i usiadła na ławce. Wyjęła książkę i zapragnęła przeczytać jakąś bajkę. Otworzyła ją, a ku wielkiemu zdziwieniu, były w niej baśnie, legendy różnych znanych pisarzy, takich jak braci Grimm, Andersena, czy bajki Krasickiego i Brzechwy. Przeczytała wybrane i wróciła do domu. Odłożyła książkę na półkę i uważnie jej się przyglądała. Zastanawiała się, co będzie na kartkach, jak ją znowu otworzy. Teraz pomyślała, że jest pusta w środku. Wzięła księgę do ręki i zobaczyła, że faktycznie jej strony są czyste.

„To chyba jakieś czary”- pomyślała kobieta. Teraz sama zobaczyła, że cuda się zdarzają.

Autor: Sokolik