Złota Rybka wolno płynęła – 17

Złota Rybka wolno płynęła, uważnie rozglądając się. Zupełnie jakby czegoś szukała. Wreszcie dostrzegła robaczka dyndającego pod wodą, przyczepionego do wędki. Nie była taka naiwna, żeby nie wiedzieć, że to zasadzka. Doskonale zdawała sobie sprawę, co się stanie, jak połknie przynętę. Widziała to wiele razy. Potrafiła jednak tak umiejętnie skubnąć przynętę, aby się posilić, omijając jednocześnie zdradziecki haczyk. Tak też zrobiła, doprowadzając do szewskiej pasji wędkującego drapieżnika.

Autor: Gwiazdeczka

Złota Rybka wolno płynęła – 13

Złota Rybka wolno płynęła, uważnie rozglądając się. Zupełnie jakby czegoś szukała. Wreszcie zauważyła siedzącego na brzegu mężczyznę, kontemplującego i pełnego marzeń, więc wlała mu w serce trochę wiary, że marzenia się spełnią i podsunęła pomysły na ich realizację.

dla Krzysztofa napisała Danuta Majorkiewicz

Złota Rybka wolno płynęła – 12

Złota Rybka wolno płynęła, uważnie rozglądając się. Zupełnie jakby czegoś szukała. Wreszcie wyraźnie znudzona i zniecierpliwiona zaczęła machać ogonem i znacznie przyspieszyła, niczym dziewczyna czekająca na chłopaka, z którym się umówiła, a ten nie dotarł na spotkanie. Obrażona zniknęła w odmętach wodnych i tyle ją widzieli.

Autor: Gwiazdeczka

Złota Rybka wolno płynęła – 11

Złota Rybka wolno płynęła, uważnie rozglądając się. Zupełnie jakby czegoś szukała. Wreszcie, płynąc płytkim korytem rzeki, co jakiś czas odbijając się od piaszczystego dna, spostrzegła rozległy zbiornik wodny. Było to jezioro o powierzchni ponad 200 kilometrów kwadratowych. Rybka poczuła chłód jego wody. Dno sięgało coraz głębiej. Złota Rybka zanurzała się coraz bardziej, obserwując podwodne bogactwo roślinności, które było siedliskiem tysięcy zwierząt. W pewnej chwili zobaczyła płynących krewnych.

– Jak wspaniale znów was widzieć – rzekła Złota Rybka.

Kilkanaście ryb popłynęło wspólnie w dolną część jeziora. Było tam bardzo głęboko. Nagle Złota Rybka zobaczyła żywego robaka. Była głodna, więc podpłynęła bliżej powierzchni i połknęła go. Po chwili poczuła ostry ból. Zdała sobie sprawę, że jest uwięziona. Została złapana na haczyk, który połknęła wraz z robakiem. Inne ryby przyglądały się ze strachem. Widziały, jak jest wciągana do góry. Po chwili była już na powierzchni.

– Trzeba ją ratować! – rzekł leszcz.

Tymczasem Złota Rybka znalazła się w ręku mężczyzny.

– Będziesz smacznym posiłkiem na kolację – rzekł, oblizując się.

Została wrzucona do sieci i uwięziona. Czuła że to ostatnie chwile jej życia.

Tymczasem inne ryby otoczyły sieć. Próbowały zrobić w niej dziurę. Ale nie udało się. Była zbyt mocna. Zdały sobie sprawę, że muszą poprosić o pomoc wujka szczupaka. Tylko on ma na tyle ostre zęby, aby przedziurawić sieć.

– Wy próbujcie robić co można, a ja popłynę po niego – rzekła płotka.

Szczupak wylegiwał się od rana w wodorostach.

– Potrzebujemy twojej pomocy! – zawołała nadpływająca płotka. Nasza Złota Rybka jest uwięziona.

– A co mi do tego? – spytał.

– Tylko twoje zęby są w stanie przegryźć rybacką sieć.

– Teraz mi się nie chce. Muszę odpocząć – rzekł leniwie szczupak.

Płotka była w zła, ale postanowiła, że nie odpuści.

– Rusz się ty tłuściochu, ty śmierdzący leniu. Jesteś największą rybą w tym jeziorze, a pływasz wolniej od żaby.

– Co!? – oburzył się szczupak.

– Jestem bardzo mała, ale znacznie szybsza od ciebie – przechwalała się płotka. – Jak jest inaczej, to mnie złap – powiedziała i odpłynęła. Płotka czuła że nie było innego sposobu, niż prowokacja.

Szczupak rozdrażniony wypłynął z wodorostów. Płotka płynęła bardzo szybko, ale z każdą sekundą dystans się zmniejszał. W końcu dopłynęli pod sieć.

– Teraz przegryź sieć, szybko! – wołały ryby.

Szczupak przystąpił do działania. Po chwili w sieci zrobiła się dziura. W tym samym czasie rybak zaczął wyciągać tę sieć z wody. Złota Rybka nie zdążyła się uwolnić. Znalazła się na powierzchni.

– O nie! Już po niej! – zawołały zrozpaczone ryby.

Kiedy rybak sięgnął ręką w głąb sieci, aby zabrać Złotą Rybkę, ta wyślizgnęła się przez dziurę i wpadła do wody. Rybak był zaskoczony, gdy to zobaczył. Pokręcił głową z niedowierzaniem.

– No cóż, przynajmniej mam jeszcze kotleta mielonego i ziemniaki – powiedział, zwinął cały sprzęt i wrócił do domu.

Złota Rybka tymczasem bardzo dziękowała rybom oraz szczupakowi, wszystkim, którzy uratowali jej życie.

Autor: Sokolik