Przez kawiarniane okno – 81

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich jeździł automatyczny odkurzacz i skwapliwie zbierał z ziemi wszystkie śmieci, piach i inne zanieczyszczenia, jakie wygenerował tłum. Pracowicie i dokładnie przesuwał się to tu, to tam, i zadowolony z efektów swojej pracy, mruczał pod nosem wesołą melodię.

Autor: Gwiazdeczka

Przez kawiarniane okno – 80

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich pojawiał się i znikał mały płomyczek. Ciekawy wszystkiego przyglądał się ludziom i zastanawiał, dokąd idą. Czasem przysiadał komuś na kapeluszu i podróżował tak przez chwilę, niczym w karocy. Innym razem wskoczył na but i czuł się jak jeździec na koniu. Bawił się beztrosko, a później wrócił do domu, aby odpocząć.

Autor: Gwiazdeczka

Przez kawiarniane okno – 79

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich leżał na chodniku stary kocur. Jego rozciągnięte, zrelaksowane ciało całkowicie ignorowało cały harmider panujący wokół. Kot spał smacznie i w jakiś niewytłumaczalny sposób wszyscy omijali go, pomimo pośpiechu. Dzięki temu był bezpieczny.

Autor: Gwiazdeczka

Przez kawiarniane okno – 78

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich stała latarnia morska. Wyglądała w tym miejscu osobliwie i zdawała się swoim światłem kierować ruchem tłumu. Możliwe że przygotowywała się w ten sposób na czas, kiedy to będzie rzucać potężny snop światła na ocean i naprowadzać żaglowce na właściwą drogę.

Autor: Gwiazdeczka

Przez kawiarniane okno – 77

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szyszka czekała na wiewiórkę. Zawsze przychodziła tu na śniadanie, a szyszka lubiła, kiedy to małe zwierzątko skubało delikatnie jej łuski.

Autor: Gwiazdeczka

Przez kawiarniane okno – 76

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich siedział stary mnich. Przypominał posąg, chociaż był żywy. Na przekór panującemu tu chaosowi siedział niewzruszony i medytował.

Autor: Gwiazdeczka

Przez kawiarniane okno – 75

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich wróbelek elemelek ćwierkał swe trele. Był tak zadowolony ze swojego wykonu, że nie zwracał uwagi na hałaśliwe tłumy przemieszczające się z jednej strony placu na drugą.

Autor: Gwiazdeczka

Przez kawiarniane okno – 74

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich rósł wrzos. Fioletowe kruszynkowe listki drżały na widok tłumów. Łodygi wspierały je i szeptały bajkę o roślinie, która urosła duża i silna, niczym dąb.

Autor: Gwiazdeczka

Przez kawiarniane okno – 73

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich leżał kamyczek na drodze. Podmywał go deszcz, czasem suszył się w promieniach słonecznych. Nikt nie zwracał na niego uwagi, a jednak był tam nawet wtedy, gdy wszyscy zniknęli.

Autor: Gwiazdeczka

Przez kawiarniane okno – 72

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich zabłąkał się czerwony balonik. Sunął niezauważony, niczym duch. Dokądś zmierzał i pomimo podmuchów wiatru, podążał w jednym kierunku.

Autor: Gwiazdeczka