Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich jeździł automatyczny odkurzacz i skwapliwie zbierał z ziemi wszystkie śmieci, piach i inne zanieczyszczenia, jakie wygenerował tłum. Pracowicie i dokładnie przesuwał się to tu, to tam, i zadowolony z efektów swojej pracy, mruczał pod nosem wesołą melodię.
Autor: Gwiazdeczka