Turkot kołowrotka – 11

Turkot kołowrotka był cichutki. Niewiele osób go słyszało, a z nich mało kto zatrzymywał się, żeby zajrzeć do jaskini, w której przędła się jego osobista nić życia, która z tego powodu, że przędła się w jaskini, niezbyt zachęcająco wyglądała. Dlatego też mało kto odważał się tu zajrzeć. Możliwe, że tak miało być, ponieważ tylko nieliczni potrafili tę nić odczytać.

Autor: Gwiazdeczka

W dolinie – 80

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, wszystko się mogło wydarzyć. Płatki róż mogły zaścielić podłogę niczym czarodziejski puch. Żółty pył mógł prószyć z sufitu i brylować w powietrzu. Stoliczek mógł sam się nakryć i zapraszać na ucztę. Mogło to zdarzyć się wszystko, jednak tym razem nie zdarzyło się nic, a rano światło zgasło i zaczął się nowy dzień.

Autor: Gwiazdeczka

Księga zaklęć – 33

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom.

Przyśniło się kiedyś owej księdze, że potrafi latać.. Sen powtarzał się dość nachalnie, choć ona zdawała sobie sprawę, że nie jest rzeczywistością. Był jednak na tyle silny, że nie mogła go zignorować. „Jestem tylko księgą, nie mogę latać” – myślała.

Może kiedyś ktoś będzie wiedział, co znaczy ten sen…

Autor: Gwiazdeczka

W dolinie – 79

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, piorun strzelił w rabarbar, zamieniając go w podpalony różowy pióropusz. Wyglądał nieziemsko, gdyby tylko ktoś mógł go zobaczyć! Niestety, wszyscy mieszkańcy miasteczka pogrążeni byli w głębokim śnie i rabarbarowy pióropusz mógł jedynie sam podziwiać siebie w lusterku wiszącym na ścianie pokoju.

Autor: Gwiazdeczka

W dolinie – 78

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, mieszkały małe smutki. Nie były lubiane i z tego powodu smutniały jeszcze bardziej. Cieszyły się jednak na swój smętny sposób, że mają taki śliczny pokoik i nocą, kiedy wszyscy śpią, one mogą bezpiecznie oddawać się swojemu ulubionemu zajęciu – smuteczkowaniu.

Autor: Gwiazdeczka

Turkot kołowrotka – 6

Turkot kołowrotka był cichutki. Niewiele osób go słyszało, a z nich mało kto zatrzymywał się, żeby zajrzeć do jaskini, w której przędła się jego osobista nić życia, która wbrew pozorom miała duże znaczenie nie tylko dla niego. Kołowrotek, delikatnie turkocząc, próbował zwrócić na siebie uwagę każdego, kto go usłyszy, aby zastanowił się nad swoją własną nicią życia, a może nad tym, w jaki sposób warto ją prząść.

Autor: Gwiazdeczka

W dolinie – 77

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, zatrzymał się czas. Położył się na drewnianym łóżku i zasnął strudzony ciągłym przemijaniem. Pomyślał, że nic się nie stanie, jeśli trochę odpocznie. Rano wstał razem ze wszystkimi mieszkańcami miasta i ruszył dalej, goniony licznymi obowiązkami, ale wypoczęty i zadowolony.

Autor: Gwiazdeczka

W dolinie – 76

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, dwanaście małych wróżek piekło magiczne ciasteczka, które bladym świtem miały powędrować pod drzwi każdego domu w mieście, w takiej ilości, by starczyły dla wszystkich mieszkańców. Ciasteczka po zjedzeniu przypominały każdemu najszczęśliwsze chwile w jego życiu i napełniały go nadzieją na kolejne, równie piękne.

Autor: Gwiazdeczka

W dolinie – 75

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, było zupełnie pusto. Na ścianie można było dostrzec szkice zrobione węglem, a na stole puste kartki czekały na zapełnienie ich nową rysunkową historią.

Autor: Gwiazdeczka

Księga zaklęć – 28

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom. Zwykła księga, można by rzec, a taka zarozumiała. Kto wie, jak jest naprawdę i czy naprawdę w ogóle istnieje?

Autor: Gwiazdeczka