Mróz malował – 66

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz, a to już zupełnie inna historia. I jak to zwykle bywa z historiami, w zależności od tego, kto ją opowiada, wygląda inaczej. To ciekawe zjawisko bywa przydatne, czasem jednak powoduje nieporozumienia, a nawet dramaty.

Autor: Gwiazdeczka

Mróz malował – 65

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz, gdzie kolorowe gumisiowe żelki urządziły sobie lodowisko i szaleją po nim, rozpędzając się do granic możliwości i sunąc przed siebie, niczym strzała.

Autor: Gwiazdeczka

Zadowolona kobieta – 36

Zadowolona kobieta usiadła w wygodnym fotelu i uśmiechnęła się do własnych myśli. Wreszcie spadł długo oczekiwany deszcz i nawadniał podsuszoną słońcem zieleń. Rośliny zachłannie spijały każdą kroplę wody, ponieważ od dawna nie padało. Nabierały pomału zdrowych kolorów i zdawały się odradzać na nowo. Deszcz był łaskawy i docierał wszędzie tam, gdzie był potrzebny. On również nie mógł się doczekać, kiedy będzie mógł padać, ponieważ sprawiało mu to ogromną przyjemność. Czekał na tę wymarzoną chwilę, kiedy będzie mógł obdarować ziemię swoimi dobrodziejstwami.

Autor: Gwiazdeczka

Mróz malował – 64

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz, gdzie czasem coś się dzieje, a zwykle nie dzieje się nic i żaden pies z kulawą nogą tędy nie przechodzi. Pusto i zimno, a jakże bajkowo.

Autor: Gwiazdeczka

Stary człowiek – 14

Stary człowiek z życzliwością przyglądał się brykającym źrebakom. Wiedział, że młodość musi się wyszumieć. Wyprostował się lekko i zalśniły mu oczy. Przypomniało mu się, jak sam był kiedyś małym chłopcem i chciał skoczyć z wysokiego klifu nadmorskiego na znajdującą się u jego podnóża plażę.

Chwilę się wahał, ale zachęcony przez kolegę wziął rozbieg i rzucił się w dół z urwiska. Czuł pęd powietrza i nim zdążył krzyknąć, uderzył o piasek. Zetknięcie z ziemią było bolesne. Chłopak zwichnął sobie nogę.

Jednak dziś ten starszy pan z rozrzewnieniem wspomina tamto zdarzenie i wie, że gdyby mógł, to skoczyłby ponownie.

Autor: Gwiazdeczka

Mróz malował – 63

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz, gdzie rosną, ni z tego, ni z owego, przebiśniegi, które na przekór mrożącej krew w żyłach aurze, zwiastują beztrosko nadejście zielonej wiosny. Zupełnie jakby chciały zagrać na, przypominającym sopel lodu, nosie Dziadka Mroza.

Autor: Gwiazdeczka

Skupiony Merlin – 68

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która zasłynęła jako drapieżnik, potrafiący rzucać piorunami, kiedy tylko przyjdzie jej na to ochota. W ten niecodzienny sposób potrafiła upolować znacznie większą od siebie rybę, w czym pomagał jej również niewinny wygląd.

Autor: Gwiazdeczka

Mróz malował – 62

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz, gdzie widać kolejne arcydzieła Mistrza Mroza. Minilodowiska na chodnikach, błyszczące niczym małe lusterka, znieruchomiałe białe drzewa ze sterczącymi zamrożonymi gałęziami, czy oszronione srebrzyście ławeczki.

Autor: Gwiazdeczka

Kolorowe fajerwerki – 90

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim w porcelanowym imbryczku zagotowała się woda na pyszną jaśminową herbatę. Para z czajnika buchała raz po raz w rytm wystrzeliwanych w niebo fajerwerków. Zdawało się, że są ze sobą zsynchronizowane i świetnie bawią się, prowadząc ten osobliwy dialog.

Autor: Gwiazdeczka