Zakurzony samochód stał na parkingu. Równomiernie pokryty szarym pyłem nie wyróżniał się, wręcz wtapiał się w tło, jednak uważny obserwator dostrzegł, że w środku siedzą zapłakane dzieci. Nikt, poza nim, nie zwracał uwagi na przeciętny, pokryty kurzem samochód. Na szczęście on, nazywany przez najbliższych nadwrażliwcem i szczególantem, od razu zauważył dwoje maluchów, które wyraźnie potrzebowały pomocy. Auto było zamknięte, a na zewnątrz był potworny upał. Wyglądało na to, że te biedactwa siedzą w środku dość długo. Mężczyzna natychmiast zareagował. Początkowo chciał wzywać pomoc, ale szybko zorientował się, że nie ma chwili do stracenia. Złapał spory kamień, owinął go własną koszulą i z całej siły uderzył w okno samochodu. Otworzył drzwi od środka i wydobył omdlewające dzieci z nagrzanego jak piec samochodu.
Autor: Gwiazdeczka