Szelest liści – 27

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili coś je bardzo poróżniło i zaczęły się ze sobą kłócić. Przekrzykiwały się jeden przez drugiego, tak że nic nie można było zrozumieć. Trwało to jakiś czas, aż w końcu się zmęczyły i zamilkły. Po chwili zrozumiały, że ta kłótnia nie miała większego sensu. I tak żaden nie pamiętał, co wykrzykiwał. Liście wróciły do dawnych pogaduszek i znowu melodyjnie szeleściły.

Autor: Gwiazdeczka

Była sobie łąka – 83

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Wewnątrz, w pokoju, stał okrągły stół i sześć krzeseł. Na stole ktoś postawił duży wazon wypełniony po brzegi pięknie pachnącym, fioletowym bzem. Każdy kwiatek miał śliczne cztery płatki. Ciekawe, czy to bukiet z okazji urodzin dla kogoś wyjątkowego? Tak, czy inaczej, wyglądał czarująco na tle jasnozielonego obrusa.

Autor: Gwiazdeczka

Gromadka dzieci – 99

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o długopisie, który całe swoje życie wypuszczał ze swojego wnętrza tusz, dzięki czemu powstało kilka cennych ksiąg. Kiedy wydał z siebie ostatnią kroplę niebieskiej mazi, odetchnął głęboko i zapadł w długopisowy sen. Śniło mu się, że wkład w jego wnętrzu jest znowu pełny i przygoda z pisaniem zaczyna się od początku.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 24

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili dostrzegły żuka, który niezgrabnie gramolił się na ich powierzchni. Liście śmiały się jak dzieci, ponieważ każde dotknięcie żukowych nóżek łaskotało je pieszczotliwie. Żuk był tak pochłonięty swoim niezdarnym marszem, że zupełnie nie zwracał uwagi na reakcję liści. Wykonywał ciężką pracę, prąc naprzód, co jeszcze bardziej je rozśmieszało. Z całą pewnością zupełnie inaczej niż on zapamiętają to zdarzenie.

Autor: Gwiazdeczka

Na dnie szuflady – 86

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. I gdyby nie to, że to koniec tej historii, można by pomyśleć, że to początek romantycznej baśni o tajemniczej kobiecie, która schowała te przedmioty, bo stanowiły dla niej sentymentalną wartość.

Autor: Gwiazdeczka

Gromadka dzieci – 98

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o telefonie, który dzwonił sobie, do kogo chciał i odbierał połączenia, od kogo chciał. Płatał figle swojemu właścicielowi, który musiał tłumaczyć się rozmówcom, że to nie on do nich dzwonił lub że chciał odebrać połączenie, ale telefon mu na to nie pozwolił.

Autor: Gwiazdeczka

Gromadka dzieci – 97

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o pączkach w maśle, które były bardzo leniwe i maśliły się okrutnie, ziewając przy tym jak hipopotamy. Nie chciały przewrócić się na drugi bok, unosząc się na powierzchni maślanego tłuszczu niczym ponton na wodzie.

Autor: Gwiazdeczka

Szczęście matki – 38

Szczęście matki siedziało całkiem zadowolone. Potem wstało, przeszło parę kroków i znowu usiadło. Rozejrzało się dookoła i w jego oczach zobaczyć można było cały wszechświat. Było w nich wszystko i nigdy się nie kończyło. Dawały dostęp do nieograniczonych możliwości, byle tylko wybierać właściwie. Były początkiem i końcem bez końca. Poezją, tańcem i potężną mocą.

Autor: Gwiazdeczka