Przez kawiarniane okno – 73

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich leżał kamyczek na drodze. Podmywał go deszcz, czasem suszył się w promieniach słonecznych. Nikt nie zwracał na niego uwagi, a jednak był tam nawet wtedy, gdy wszyscy zniknęli.

Autor: Gwiazdeczka

Malutkie dziecko – 8

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Rodzice byli bardzo zmęczeni wymagającą opieką nad swoim synkiem. Jednak kiedy tak gaworzył, wyciągając rączki w ich stronę, zapominali o trudach wychowywania dziecka i rozpływali się w szczęściu, patrząc na jego słodką buzię. Miał jasnozielone oczy, kilka blond loczków i wyglądał trochę jak dziewczynka. Widok jego uśmiechniętej buzi rekompensował rodzicom wiele nieprzespanych nocy.

Autor: Gwiazdeczka

Przez kawiarniane okno – 72

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich zabłąkał się czerwony balonik. Sunął niezauważony, niczym duch. Dokądś zmierzał i pomimo podmuchów wiatru, podążał w jednym kierunku.

Autor: Gwiazdeczka

Malutkie dziecko – 6

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Widziało ich duże znajome twarze i próbowało się z nimi porozumiewać, wydając przy tym niezrozumiałe, pocieszne dźwięki. Niczym śpiewak operowy ćwiczący głos przed występem, pełną piersią śpiewało wniebogłosy. Rodzice reagowali życzliwym śmiechem, co jeszcze bardziej nakręcało malucha do muzycznych popisów.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 43

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili odezwało się do nich drzewo. Poprosiło, żeby rozmawiały nieco ciszej, bo w jego gałęziach ptak zbudował gniazdo. Oczekiwał wyklucia się piskląt i był zaniepokojony szumem liści. Liście posłusznie umilkły i nasłuchiwały, co dzieje się w gnieździe. Wkrótce skorupki jajek zaczęły pękać i wkrótce z gniazda słychać było głośne piszczenie wyklutych maluchów. Krzyczały wniebogłosy, a ich ptasia mama dwoiła się i troiła, żeby zaspokoić głód swoich szkrabów.

Autor: Gwiazdeczka

Malutkie dziecko – 4

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Zastanawiało się, kim są ci ludzie. Kochało ich bezgranicznie. To takie dziwne uczucie pojawić się na świecie i patrzeć na nich. Naśladowało każdy gest mamy i taty. Bardzo chciało być podobne do rodziców. Jego buzia rozpromieniała się, kiedy się uśmiechali i poważniała, kiedy przestawali się uśmiechać. Byli połączeni niewidzialną nicią i byli bardzo szczęśliwi.

Autor: Gwiazdeczka

Malutkie dziecko – 1

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Miało przy tym uśmiechniętą buźkę i radosne oczy. Było wyraźnie zadowolone. Ubrane w różowy pajacyk wyglądało jak z obrazka. Zdawało się, że rodzice są jego absolutnie całym światem. Wpatrywało się w nich jak zaczarowane i całym sobą okazywało radość, że na niego patrzą i są tuż obok.

Autor: Gwiazdeczka