Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były jasne i świetliste. Promieniały delikatnością i ulotnością. Niby zwykłe chmury, jednak ich nieuchwytność była mocno pociągająca.
Autor: Gwiazdeczka
ćwiczenia literackie
Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były jasne i świetliste. Promieniały delikatnością i ulotnością. Niby zwykłe chmury, jednak ich nieuchwytność była mocno pociągająca.
Autor: Gwiazdeczka
Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szyszka czekała na wiewiórkę. Zawsze przychodziła tu na śniadanie, a szyszka lubiła, kiedy to małe zwierzątko skubało delikatnie jej łuski.
Autor: Gwiazdeczka
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Nagle zobaczyło za oknem wielką granatową chmurę. Wyglądała jak zarys wysokich gór na horyzoncie. Potem zmieniła swój kształt. Rozrzedziła się nieco i przestała przypominać szczyty górskie.
Na tle zachodzącego słońca wyglądała zjawiskowo. Zdawało się, że może przybrać dowolny kształt, bawiąc się wyobraźnią dziecka.
Po jakimś czasie stopiła się z kolorem nieba i zjednoczyła się z nim. Czyżby przestała istnieć?
Autor: Gwiazdeczka
Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś w kolejnym wcieleniu raczej nie będzie koniem. Z tego powodu wszystkimi zmysłami czerpał radość z hasania po łące i cieszył się, że za jakiś czas będzie dorosłym koniem i będzie mógł galopować. Uważał, że konie są pięknymi zwierzętami i cieszył się, że tu i teraz przyszło mu żyć jako jeden z nich.
Autor: Gwiazdeczka
Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich siedział stary mnich. Przypominał posąg, chociaż był żywy. Na przekór panującemu tu chaosowi siedział niewzruszony i medytował.
Autor: Gwiazdeczka
Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były w nim chmury w przeróżnych kształtach. Czasem same zastanawiały się, kim lub czym naprawdę są. Przypominały tak wiele rzeczy, ludzi, zwierząt. Nawet zielona kraina, obserwując je z dołu, rozmarzyła się na dobre.
Autor: Gwiazdeczka
Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich wróbelek elemelek ćwierkał swe trele. Był tak zadowolony ze swojego wykonu, że nie zwracał uwagi na hałaśliwe tłumy przemieszczające się z jednej strony placu na drugą.
Autor: Gwiazdeczka
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Maluszek patrzył uważnie na piękne kolczyki mamy i jej pomalowane czerwoną szminką usta. Następnie jego wzrok zatrzymał się na dorodnej brodzie i wąsach taty. Kiedy mama nachyliła się nad łóżeczkiem, dzieciak złapał małą rączką jej ucho i ściągnął jej kolczyk.
Rodzice szybko zareagowali i zabrali go dziecku. Wtedy ono chwyciło brodę taty i za nic w świecie nie chciało jej puścić. Tata przytulił rozrabiakę i ukołysał do snu. Kiedy malec zasnął, rozluźnił rączkę i mężczyzna wyswobodził swoją brodę.
Autor: Gwiazdeczka
Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich rósł wrzos. Fioletowe kruszynkowe listki drżały na widok tłumów. Łodygi wspierały je i szeptały bajkę o roślinie, która urosła duża i silna, niczym dąb.
Autor: Gwiazdeczka
Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś zostanie strażakiem i objuczony bukłakami z wodą, będzie gnał gasić pożary. Nie wiadomo skąd o tym wiedział, ale taki był ten źrebak, że jak coś sobie wymyślił, to się tego trzymał. Opowiadał wszystkim, jak będzie wyglądał jako strażak i był przy tym tak przekonujący, że nie sposób było mu nie uwierzyć.
Autor: Gwiazdeczka