Czerwona papryka – 19

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem złapała się za nos i wyturlała się z kuchni na świeże powietrze. Inne warzywa patrzyły z zazdrością, bo same nie umiały się tak ładnie turlać. Zazdrościły też, że udało się jej uciec, a one zostały w zapachu, który wypełnił całą kuchnię, gdy gospodyni podniosła pokrywkę od garnka, w którym gotowały się brokuły.

Autor: Ewa Damentka

Czerwona papryka – 14

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem czyjaś ręka chwyciła ją i położyła na kuchennym parapecie. Obok znalazł się też pomidor. Właścicielka tej ręki popatrzyła na nich z zadowoleniem i głośno powiedziała, że jak trochę dojrzeją na słońcu, to zrobi z ich pyszną sałatkę.

Autor: Ewa Damentka

Dawno dawno temu – 34

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, formowałam się i ja. Byłam bardzo młodziutka i myślałam, że zjadłam wszystkie rozumy. Teraz z sympatią myślę o swojej młodzieńczej ignorancji i uczę się, uczę się, uczę się. Zdaję sobie sprawę, że nie dam rady nauczyć się wszystkiego, co chcę. Poznać wszystkie ciekawe istoty i miejsca, zgłębić interesujące mnie tajemnice wszechświata. Więc już troszkę wyluzowałam. Uczę się nieśpiesznie. Pomalutku, małymi kawałkami. I cieszę się, smakuję każde nowe słowo, pojęcie, poznaną osobę, wyjaśnioną zagadkę. Zupełnie, jakbym stała się koneserem życia, smaków, zapachów, doznań, dźwięków i obrazów. A wszechświat ciągle się rozwija, więc jeszcze dużo nauki i dużo poznawania przede mną. Mam zabawę i ciekawe zajęcia do końca mojego długiego, zdrowego i szczęśliwego życia.

Autor: Ewa Damentka

Czerwona papryka – 11

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem niespodziewanie pomidor odezwał się i zapytał, czego sobie życzy. Papryka zdziwiła się, że pomidor potrafi mówić. Zzieleniała z zaskoczenia. Odzyskała czerwoną barwę, gdy zielona kapusta powiedziała, że wszystkie warzywa potrafią mówić, a potakiwał jej z zapałem dojrzały kalafior.

Autor: Ewa Damentka

Czerwona papryka – 8

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem odepchnął ją zielony ogórek, który krzyknął, że nie życzy sobie żadnych romansów pod jego bokiem. Pomidor się zarumienił i rzucił przepraszające spojrzenie czerwonej papryce.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 450

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do malutkiego przedsionka. Zobaczyła, że ma trzy ściany, a zamiast czwartej są schody prowadzące w dół.

Szerokie, wygodne schody ciągnęły się i ciągnęły, jakby nie miały końca. Początkowo liczyła je, potem straciła rachubę. Wreszcie się skończyły, a młoda kobieta znalazła się w olbrzymim pomieszczeniu, wysokim, dobrze wentylowanym. Na jego dwóch ścianach dobudowano antresolę.

Kobieta była zachwycona tym pomieszczeniem i z ciekawością myślała, jakie imprezy mogą się tu odbywać. Zakochała się w tym miejscu i postanowiła, że będzie tu przychodzić tak często, jak będzie mogła.

Na razie usiadła przy wolnym stoliku i zaczęła studiować menu. Kątem oka zobaczyła jeszcze broszurę – program zajęć na najbliższy miesiąc. Odłożyła menu i zaczęła czytać, co takiego będzie się działo w Klubie Anonimowych Księżniczek.

Kelner przyglądał się jej z sympatią. Zachowywała się typowo. Dokładnie tak jak wszystkie kobiety, które odkrywały to pomieszczenie. Jedzenie schodziło na drugi plan. Najpierw trzeba się dowiedzieć, co dzieje się w klubie.

Podszedł jednak dość szybko do jej stolika i przyjął zamówienie. Włączył cichą muzykę, a kobieta wróciła do studiowania programu zajęć w Klubie Anonimowych Księżniczek.

Autor: Ewa Damentka

Dawno dawno temu – 30

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, pewien mężczyzna wyruszył w podróż życia. Postanowił zwiedzić każdy dostępny świat, każdą planetę, księżyc, kometę, czarną dziurę. Szwenda się więc po całym wszechświecie już kilka miliardów lat. Zorientował się, że podróż nigdy się nie zakończy, bo wszechświat ciągle rośnie, rozwija się. Więc spokojnie może przerwać podróż, żeby wrócić do domu i opowiedzieć żonie, co zobaczył. Powstrzymuje go jednak strach, co powie jego żona, kiedy zobaczy go po tak długiej przerwie.

dla Ireny napisała Ewa Damentka

Czerwona papryka – 3

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem męska dłoń wyjęła pomidor z koszyka i zaczęła go kroić. Pachniał tak wspaniale, że czerwonej papryce aż zakręciło się w głowie z zachwytu. Nie protestowała więc, gdy męska dłoń również ją wyjęła z koszyka i pokroiła.

W sałatce wymieszały się aromaty kapusty pekińskiej, marchewki, pomidora, papryki i innych składników. Papryce i pomidorowi to nie przeszkadzało. Stworzyli wspólną więź, w którą się zanurzyli z radością.

Mężczyzna konsumujący tę sałatkę zastanowił się przelotnie, czemu jest smaczniejsza niż zwykle i jak ten efekt osiągnąć ponownie.

Papryce i pomidorowi to nie przeszkadzało. Trwali w swojej wiecznej miłości i pewnie nadal w niej tkwią.

dla Janusza napisała Ewa Damentka

Młoda kobieta – 449

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do pięknego przestronnego wnętrza. Zdziwiła się i machinalnie cofnęła. Znowu stała przed wejściem do klubu. Przyglądała się niepozornemu parterowemu budyneczkowi z dużą witryną i nazwą klubu, która swoim rozmachem zupełnie nie pasowała do niepozornego baraku. Bo tak mogła określić tę budowlę. Bardziej był to barak niż budynek.

A to wnętrze… to…

Jej rozmyślania przerwała rozmowa dwóch dojrzałych kobiet, które zmierzały w stronę klubu. Jedna z nich mówiła drugiej:

– Nie uwierzysz, ile tam jest przestrzeni. Z zewnątrz jest to niepozorny budynek, podobnie jak Tardis, budka telefoniczna w Doktorze Who. I podobnie jak w Tardis, w środku jest więcej wnętrza, niż wydaje się to z zewnątrz.

– Mhm.., To jak to chcę zobaczyć – odpowiedziała jej koleżanka.

Podekscytowane uśmiechnęły się do młodej kobiety, która nadal stała przed drzwiami. Otworzyły je i weszły do Klubu Anonimowych Księżniczek. Młoda kobieta wślizgnęła się tuż za nimi. Znalazła się w olbrzymiej pałacowej sieni.

„Inni powinni swobodnie wchodzić. Nie będę im tarasowała wejścia” – pomyślała i przeszła kilkanaście kroków w bok. Zadarła głowę do góry i podziwiała przepiękne sklepienie oraz imponujący żyrandol. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Zobaczyła dużo luster, wspaniałe schody i wiele osób, wszystkie w wieczorowych kreacjach.

„Ja tu nie pasuję” – pomyślała w popłochu. Stanęła przed lustrem, żeby zobaczyć, jak mizernie wygląda w porównaniu z pozostałymi ludźmi i zaniemówiła z wrażenia. Miała na sobie piękną wieczorową suknię. Starannie uczesane włosy przyozdabiała maleńka tiara. W uszach miała kolczyki, o których kiedyś śniła całymi nocami.

– Księżniczko, proszę za mną – usłyszała.

Obok stał kamerdyner i gestem dłoni wskazywał schody.

Młoda kobieta popatrzyła zdziwiona, a on dodał:

– Bal rozpocznie się za chwilę. Wszyscy już przybyli. Czekają tylko na panią.

Uśmiechnęła się i weszła schodami na piętro. Otworzono przed nią olbrzymie drzwi. Powiedziano jej imię, a ona weszła do olbrzymiej sali balowej. O dziwo, zupełnie nie była speszona. Czuła się, jakby znała tę sale i jakby już wiele razy w niej tańczyła.

Nie wiedziała, czy to jawa, czy sen. Jeśli sen, to pomyślała, że chciałaby, żeby trwał jak najdłużej. Jednak nie była zmartwiona, gdy bal się skończył i razem z pozostałymi gośćmi znalazła się na chodniku przed niepozornym budyneczkiem z witryną, w której wywieszono nazwę ”Klub Anonimowych Księżniczek”. Również bez zdziwienia patrzyła, jak budyneczek zafalował i zniknął, zupełnie jakby nigdy go tu nie było.

– Znajdzie się w innym miejscu, już niedługo – usłyszała głos jednej z kobiet.

– Znowu będziemy się bawić – powiedziała druga.

„Teraz czas odpocząć” – pomyślała młoda kobieta i poszła do domu. Wzięła szybki prysznic i poszła spać. Miała cudowne sny. Znowu wirowała w tańcu w pięknej sali balowej Klubu Anonimowych Księżniczek.

Autor: Ewa Damentka

Dawno dawno temu – 26

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, świtała nadzieja, że tak zawsze będzie, że świat był, jest i zawsze będzie młody. Każda gwiazda czuła się młoda, widziała jasno i słyszała wibracje całego świata. Gwiazdy sumiennie wykonywały swoje obowiązki, a planety, odpowiadając im miłością i swoim przywiązaniem, krążyły wokół nich. Podobne konstelacje i układy były wszędzie, każde z nich jednak było trochę inne.

W układzie słonecznym większość planet była radosna i pogodna. Nawet markotny Pluton rozchmurzał się, gdy widział uśmiechnięte Słońce. Tylko Merkury był wiecznie niezadowolony i żądał, by Wenus stała się jego księżycem. Mówił, że powinna, bo Ziemia ma Księżyc, a Merkury powinien mieć ją. Wenus prawie uwierzyła i gotowa była przybliżyć się do niego, ale powstrzymał ją mądry Jowisz, który wytłumaczył jej, że to Merkury powinien zabiegać o nią. Że zazdrości Ziemi, bo każda planeta chciałaby mieć tak silne i mocne małżeństwo, tak ciekawy związek, jaki tworzą ze sobą Ziemia i Księżyc, który robi to, co zawsze powinien robić starający się kawaler, czyli krąży dookoła i zabiega o uwagę swojej wybranki.

Autor: Ewa Damentka