Księga zaklęć – 7

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom. Wreszcie doczekała się. Ku jej zdziwieniu nie była to postać, o której myślała, czyli jakiś intelektualista w okularach, który godzinami ślęczy nad rozmaitymi książkami. Tą osobą okazał się niepiśmienny bezdomny, który delikatnie wziął ją w ręce, schował pod obszerną tuniką, a następnie wywiózł w bezpieczne miejsce. Ocalił od zniszczenia ją i wiele innych książek.

Księga niecierpliwie wypatrywała go. Miała nadzieję, że znów do niej wróci, weźmie ją w ręce, a ona do niego przemówi i razem wykonają misję, którą ma do spełnienia. Niestety dla niej ten człowiek już się nie pojawił, bo był zajęty ratowaniem innych książek. Na szczęście udało się jemu i jego współpracownikom uratować wiele ksiąg i manuskryptów, zanim biblioteka w Timbuktu została podpalona przez terrorystów.

Minęło wiele lat. Przechowywana w bezpiecznych dla życia, ale niebezpiecznych dla zdrowia warunkach, rozsypująca się księga dopuściła możliwość, że być może jest ktoś jeszcze. Że znajdzie się kolejna osoba, która ją dopełni. Czekała cierpliwie, choć wiedziała, że nie zostało jej wiele czasu.

Autor: Ewa Damentka

Księga zaklęć – 2

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom, żeby dobrze wybrać swojego kolejnego powiernika i stróża. Jej uwagę zwrócił mężczyzna w sile wieku, który emanował dobrocią i olbrzymim spokojem. Księga postanowiła, że przyjrzy mu się bliżej i podda kilku standardowym próbom. Jeśli człowiek je przejdzie pomyślnie, wówczas ona odsłoni przed nim swoje tajemnice.

dla Janusza napisała Ewa Damentka

Lubię patrzeć na ludzi – 29

Lubię patrzeć na ludzi. Wielu z nich nie zauważa mnie, bo są zajęci swoimi sprawami, a ja wybieram sobie jakąś dobrą miejscówkę i się im uważnie przyglądam. Bardzo lubię to robić w pociągu. Udaję, że śpię i obserwuję ich spod przymkniętych powiek. Potrzebuję ich. Urodziłem się bez instrukcji obsługi. Nie było jej przy mnie. Wiele lat szukałem jej w różnych miejscach, nie znalazłem. Teraz, obserwując ludzi, uczę się od nich. Widzę, że są różni i działają na rozmaite sposoby. Ja podpatruję. Wypróbowuję na sobie i sprawdzam, co mi pasuje. Jestem im wdzięczny za tę naukę, choć wiem, że oni nie są świadomi mojego istnienia.

Student Życia

Autor: Ewa Damentka

Czerwona papryka – 41

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem żółta, pomarańczowa i zielona papryka zaczęły ją zagadywać. Były zazdrosne o pomidora i chciały, żeby to im poświęciła całą swoją uwagę.

Autor: Ewa Damentka

Dawno dawno temu – 49

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, miłość kierowała całym procesem. To ona wraz zamysłem wprawiła w ruch materię wszechświata i nadała mu kierunek działania. Dotąd wypełnia wszystko i wszystkich. A jeśli tak nie jest, to tylko dlatego, że świadomie została przez ludzi wypchnięta z ich serc i umysłów, Ona jednak ciągle jest siłą stwórczą, jest przy tym cierpliwa i korzysta z każdej okazji, by zająć należne jej miejsce w sercach, umysłach, intencjach i działaniu. I dalej stwarza wszechświat i indywidualne światy każdego z nas.

Autor: Ewa Damentka

Lubię patrzeć na ludzi – 25

Lubię patrzeć na ludzi. Wielu z nich nie zauważa mnie, bo są zajęci swoimi sprawami, a chciałabym umieć skomponować muzykę, która oddawałaby ich piękno. Napisać wiersz, namalować obraz… Zrobić cokolwiek, co utrwaliłoby te przemijające chwile i to jak ludzie są piękni oraz jak ich piękno zmienia się wraz z wiekiem. Mam wrażenie, że uczestniczę w cudownym przedstawieniu i mijający mnie ludzie biorą w nim udział, jakby swoją obecnością chcieli pokazać mi, że uroda, wdzięk i piękno wewnętrzne nigdy nie zginą. Zawsze były i zawsze będą mi towarzyszyć, tak jak w obecnej chwili.

Autor: Ewa Damentka

Czerwona papryka – 38

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem jej uwagę odciągnął nowy zapach, który pojawił się w kuchni. Rześki i intrygujący. Nie tylko ona zwróciła na niego uwagę. Wszyscy przyglądali się przybyszowi. Tymczasem właściciel tego zapachu, ogórek małosolny, leżał na talerzyku i lękliwie rozglądał się dookoła. Bał się reakcji innych warzyw, a szczególnie obawiał się, jak przywitają się z nim inne ogórki. Te jednak szybko rozwiały jego wątpliwości i powiedziały, że choć dokonał olbrzymiej transformacji, to nadal jest jednym z nich.

Autor: Ewa Damentka

Lubię patrzeć na ludzi – 17

Lubię patrzeć na ludzi. Wielu z nich nie zauważa mnie, bo są zajęci swoimi sprawami, a ja napawam się ich pięknem. Są tacy piękni. Jeszcze nigdy nie zobaczyłam brzydkiej osoby. Każdy ma w sobie jakąś cechę, która sprawia, że jego wygląd jest niezwykły. Może to być sposób poruszania się, wyraz twarzy, gdy ktoś się dziwi, ujmujący uśmiech. Czasami piękne oczy, usta lub sylwetka. Codziennie jestem zaskakiwana pięknem, które mnie otacza. Od zawsze podziwiałam przyrodę i zwierzęta. Czasami zachwyt budziła również budowla. Od zawsze też podziwiałam ludzi. Wybieram sobie zwykle miejsca, w których nie rzucam się w oczy – ławeczkę na przystanku autobusowym, ławeczkę w parku, kawiarniany ogródek – i patrzę, patrzę i patrzę…

Autor: Ewa Damentka