Młoda kobieta – 444

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Usiadła przy wolnym stoliku, wzięła głęboki oddech i sama siebie zapytała: „Czy jestem księżniczką? Nie! A oni?” – popatrzyła na pracowników i gości lokalu – „też nie, definitywnie nie. To co ja tutaj robię? Nie wiem, może najpierw przyjrzę się, co tu się dzieje, a potem zdecyduję: zostać czy wyjść”.

To pomyślawszy, rozluźniła się. Zaczęła studiować menu i dyskretnie obserwowała salę. Jej uwagę przykuło młode małżeństwo z kilkuletnią córeczką ubraną w różową sukieneczkę. Mała miała na głowie koronę i w ręku berło lub różdżkę. Kelner przyklęknął przed nią na jedno kolano, żeby posłuchać, co zamawia. Potem z szacunkiem powiedział: „dobrze księżniczko, niedługo dostaniesz swój tort”. Rodzice patrzyli z uśmiechem, kelner się uśmiechał, a maleńka była wniebowzięta. Widać było, że bardzo lubi bawić się w księżniczkę.

Przyniosło to pewne wyjaśnienie. Nie zmieniło jednak faktu, że młoda kobieta nie wiedziała, jak się odnaleźć w tym dziwnym lokalu. Myślała, że tu nie pasuje, bo albo jest za młoda na to, by obsługiwać księżniczki, albo za stara, by samej bawić się w udawanie, że nią jest. Uznała jednak, że nie będzie wyciągać zbyt pospiesznych wniosków. Przyjdzie tu jeszcze parę pary, poobserwuje, może znajdzie coś dla siebie.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 443

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Chciała zobaczyć, co tu jest i dlaczego jest to nazywane Klubem Anonimowych Księżniczek.

Dotąd była jedyną księżniczką w swojej rodzinie. Wszyscy tak ją traktowali, bo bali się jej humorów. Teraz chciała sprawdzić, jaką ma konkurencję i zrobić z tym porządek. Przecież prawdziwa księżniczka powinna być tylko jedna. Nie miała wątpliwości, że właśnie ona nią jest.

Autor: Ewa Damentka

Dawno dawno temu – 4

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, było zupełnie inaczej niż teraz, gdy mgławice kolorowych drobinek wędrują po kosmosie, doznając różnych przygód i rozbrzmiewając niebiańską muzyką. Może nie wszystkim się podoba to kosmiczne bratanie, bo pewien porządek musi być, ale małe kolorowe drobinki żyją tu i teraz, lekceważąc zdanie starszych, którzy obserwują wszechświat od bardzo dawna. Małe i ruchliwe ma własne zdanie i nie będzie słuchało byle jakiego kosmicznego autorytetu!

Tylko jedna sędziwa gwiazda, która zamieniła się w czerwonego karła, przygląda się temu zjawisku pogodnie, bo wie, że w przyszłości małe i ruchliwe zamienią się w stare, pouczające i zramolałe. Ale na szczęście zawsze będzie się rodzić nowe małe i ruchliwe, więc naszemu kosmosowi nigdy nie zagrozi skostnienie. Tak sobie myślała stara gwiazda, delektując się teraźniejszością.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 442

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do niewielkiej kawiarenki. Trochę peszyła ją nazwa lokalu, ale w pobliżu nie zauważyła żadnej innej kawiarni czy restauracji. Miała nadzieję, że nie spotka tu nikogo ze znajomych. Bała się, co mogliby sobie o niej pomyśleć, gdyby zobaczyli ją w lokalu o nazwie Klub Anonimowych Księżniczek.

Autor: Ewa Damentka

Malutkie dziecko – 29

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Kilkulatek popatrzył na swoich rodziców i z niedowierzaniem zapytał:

– To ja?

– Tak kochanie. Dzieci szybko rosną, a potem stają się dorosłymi.

– To wy też byliście dziećmi.

Rodzice uśmiechnęli się i pokiwali głowami, że tak.

Kilkulatek popatrzył na nich z przerażeniem i zapytał:

– To kiedyś jak będę tak stary jak wy teraz?

Dziadek siedzący w kącie krztusił się ze śmiechu, a babcia podeszła do dziecka. Przytuliła go i powiedziała:

– Tak kochanie, kiedyś będziesz dorosły, ale jeszcze dużo, dużo czasu minie. Na razie możemy wykorzystać piękną pogodę i pójść do ogródka, żeby zobaczyć, jak rośnie dynia, którą niedawno zasadziłeś. I pohuśtać się na huśtawce, którą zrobił dziadek.

Mały popatrzył groźnie na rodziców, ale skorzystał z babcinego zaproszenia i wyszedł razem z nią do ogródka. Widząc to, jego rodzice uśmiechnęli się szeroko. Dziadek wziął głęboki oddech, żeby do końca stłumić śmiech, po czym powiedział do swojej córki:

– Twoje dziecko ma dokładnie takie same skojarzenia jak ty. Głośno dopytywałaś, czemu jesteśmy starzy i brzydcy i płakałaś, że nie chcesz być taka.

– Mam dopiero trzydzieści lat – broniła się matka.

– Jak ja wtedy – odpowiedział dziadek.

Rodzice dziecka wybuchnęli śmiechem, a jego matka wzięła swojego ojca za rękę i serdecznym tonem powiedziała:

– Nie mam nic na usprawiedliwienie. Tato, proszę wybacz mi.

Mąż przytulił żonę, a dziadek rozbawiony powiedział:

– Szykujcie się, jeszcze niejedno usłyszycie od waszego kochanego dziecka.

Młodzi rodzice pokiwali głowami, dali dziadkowi pilot do telewizora i poszli do kuchni, żeby szykować obiad dla swojej wesołej rodzinki.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 441

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do przestronnej kawiarni. Zdziwiła się, że tyle przestrzeni tu jest. Wcześniej w tym lokalu była mały, ciasny sklepik. Usiadła przy stoliku w rogu sali i zaczęła się rozglądać. Dopiero gdy zobaczyła zwielokrotnione odbicie dwojga narzeczonych siedzących dwa stoliki dalej, domyśliła się, skąd wzięła się ta przestrzeń, a raczej jej wrażenie. Wszystkie ściany były wyłożone lustrami, To sprawiło, że mała salka, w której mieściło się zaledwie kilka stolików, wydawała się olbrzymia, przestronna, pełna powietrza. „Ciekawy efekt” – pomyślała i postanowiła, że wykorzysta ten pomysł w swoim ciasnym mieszkanku.

Autor: Ewa Damentka

Malutkie dziecko – 26

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Długo stałam przed tym obrazem i nie potrafiłam od niego odejść. Artysta zawarł w swoi dziele tyle miłości, że rozlewała się ona na całą salę wystawową i zebranych w niej ludzi. W tej sali niestety nie można było robić zdjęć. Pozostało tylko mieć nadzieję, że w muzealnym sklepiku znajdę reprodukcję obrazu rodziny z malutkim dzieckiem, które wyciąga rączki do swoich rodziców i patrzy na nich z ufnością.

Autor: Ewa Damentka

Młody źrebak – 41

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś one też były malutkie, jak on teraz. Próbował sobie wyobrazić swoich rodziców jako młode źrebięta, ale ta myśl i przychodzące obrazy były tak niedorzeczne, że aż pokładał się z radości, tarzał po ziemi i głośno rżał.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 440

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Drzwi, przez które weszła, zamknęły się z cichym trzaskiem i zniknęły.

Kobieta rozejrzała się. Miała wrażenie, że znalazła się w pałacu, dobrze sobie znanym pałacu. Tak było istotnie, bo drzwi były portalem przenoszącym do czarodziejskiego wymiaru. Zniknęły, gdy przez nie przeszła, bo spełniły swoje zadanie. Księżniczka wróciła do domu.

Dziewczyna przywitała się z rodzicami, ze służbą i poszła do swojej komnaty. Wzięła kąpiel z bąbelkami, a następnie wyszła na taras i tam usiadła przy kawowym stoliku, przy którym już czekała na nią matka. Przy kawie i ciasteczkach wymieniały się ploteczkami.

Tymczasem Klub Anonimowych Księżniczek pojawił się w innym mieście, żeby umożliwić powrót do domu kolejnej zabłąkanej królewnie.

Autor: Ewa Damentka

Malutkie dziecko – 22

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Scena działa się w parku miejskim. Siedząca na pobliskiej ławeczce kobieta patrzyła na rodzinę z maleństwem z zachwytem, miłością, zazdrością, żalem, bezradnością i nadzieją jednocześnie. Od lat starała się zostać matką. Dotąd się to nie udawało, żadne leczenie nie przyniosło rezultatu. Zaczęła już tracić nadzieję, a tu dziś zobaczyła rozczulającą sceną z maleństwem patrzącym z ufnością na swoich rodziców. Bardzo, bardzo pragnęła przeżyć osobiście takie sceny z własnym dzieckiem. Przejął ją olbrzymi ból, który ustąpił, gdy w jej głowie jakby otworzyła się klapka zamykająca dotąd stare wspomnienia. Przez tę szczelinę przedostała się scena z religii, gdy ksiądz mówił: „Proście, a będzie Wam dane. Szukajcie, a znajdziecie”. W głowie kobiety słowa „proście, a będzie wam dane” rozbrzmiewały coraz głośniej, zagłuszając każde zwątpienie. Kobieta po raz pierwszy od dawna zaczęła się modlić. Gorąco, żarliwie prosiła Boga o dar macierzyństwa. Kontynuowała to również, gdy wróciła do domu i potem, gdy była w pracy. Całą sobą modliła się. Było to jak oddech, jak bicie serca, nieustanna gorliwa modlitwa o własne zdrowe dziecko. W pewnej chwili przyszło uspokojenie i pojawiła się łagodna pewność, że to na pewno się uda. Że na pewno będzie matką.

Autor: Ewa Damentka