Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom. Specjalnie wybrała miejsce na bibliotecznej półce, by nikt nie mógł jej wynieść i schować w swoim domu. Wiedziała, że wybrana przez nią osoba będzie musiała odwiedzać ją w bibliotece i przychodzić rzadko, od czasu do czasu, by nie zwracać na siebie uwagi. A dlaczego nie może mieć jej na własność? Księga aż wzdrygnęła się, gdy przypomniała sobie losy poprzednich wybranych, który obcowali z nią częściej. Żaden z nich nie umiał wyjść z pułapki władzy. Zamieniali się w potworne istoty, które dla swojej zabawy, nie bacząc na koszty, bawiły się światem i ludźmi. Tymczasem wraz z księgą powinni światu i ludziom pomagać. Również roślinom, zwierzętom, Ziemi i innym planetom. Księga uznała więc, że rzadsze spotkania mogą dać kolejnego wybrańcowi szansę zrealizowania tego zadania.
Nagle przerwała swoje rozmyślanie. Drgnęła i rozejrzała się dookoła. Zobaczyła, że do czytelni weszła kobieta, bardzo uduchowiona kobieta o czystym sercu. „Może to ona” – pomyślała księga i, udając obojętność, czekała, czy kobieta do niej podejdzie, i czy weźmie ją w swoje ręce. Niezależnie od tego, czy ona jest wybrańcem, czy nie, księga bardzo chciała poczuć dotyk jej dłoni na swojej okładce.
Autor: Ewa Damentka