Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością, bo byli całym jego światem dającym poczucie bezpieczeństwa. Budowali w nim spokój i radość życia.
Autor: Danuta Majorkiewicz
ćwiczenia literackie
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością, bo byli całym jego światem dającym poczucie bezpieczeństwa. Budowali w nim spokój i radość życia.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością małego dziecka nieskażonego bólem i złymi doświadczeniami.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś, trenując, będzie rozwijał swe umiejętności i zdobędzie kondycję, aż weźmie udział w wyścigach championów.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Widziało, że ich radosne, szczęśliwe twarze były jak ciepły promień, rozgrzewający serce.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili na gałęziach usiadły dwie sroki i skrzeczały. Drzewo próbowało zrozumieć, jakie wiadomości sobie przekazują, lecz sroki dość szybko się dogadały i odleciały. Po nich przyleciał delikatny wróbel. Usiadł spokojnie na gałęzi i delektował się subtelną muzyką szeleszczących liści.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś, będąc wciąż uczniem, zacznie być nauczycielem dla swojego potomstwa.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś zacznie oddalać się od swojej matki, gdy nauczy się już, jak odróżniać rośliny jadalne i jak wyczuwać niebezpieczeństwa. Wtedy zaspokoi swoją ciekawość i pogalopuje naprzód.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili zaczął padać deszcz. Wiatr wpadł między gałęzie, gnąc je ku ziemi. Liście tańczyły i szeleściły do muzyki wiatru, jak rwący potok. Spadały z nich krople deszczu, przynosząc ziemi ulgę.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś nabierze tyle sił, że będzie galopował wraz z nimi po łąkach, rozwijając swoje umiejętności.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś, podobnie jak jego ojciec, pokona strach przed wodą. Będzie ją wąchał. Pozwoli się nią pochlapać. Będzie powoli wchodził do rowu z wodą. Aż strach pokona. Wie, że dla niektórych najlepsza jest technika małych kroków. Dla niego też to dobra metoda. Przygotowuje się i wie, że kiedyś odważnie z lekkością pokona ten rów z wodą.
Autor: Danuta Majorkiewicz