Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili odezwało się do nich drzewo. Poprosiło, żeby rozmawiały nieco ciszej, bo w jego gałęziach ptak zbudował gniazdo. Oczekiwał wyklucia się piskląt i był zaniepokojony szumem liści. Liście posłusznie umilkły i nasłuchiwały, co dzieje się w gnieździe. Wkrótce skorupki jajek zaczęły pękać i wkrótce z gniazda słychać było głośne piszczenie wyklutych maluchów. Krzyczały wniebogłosy, a ich ptasia mama dwoiła się i troiła, żeby zaspokoić głód swoich szkrabów.
Autor: Gwiazdeczka