Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili ich szepty zwróciły moją uwagę. Usiadłam na parkowej ławeczce. Wyłączyłam telefon i zaczęłam słuchać szeleszczących liści. Brzmiały jak muzyka.
Czułam się, jakbym była w filharmonii. Muzyka liści była jednak delikatniejsza i koiła zmysły. Wyciszyłam się, uśmiechnęłam do drzew, liści i wiatru i poszłam dalej. Ja też miałam swoje zadania do wykonania. Miałam nadzieję, że zrobię to z podobnym wdziękiem, jak liście szeleszczące pod wpływem wiatru.
Autor: Ewa Damentka