Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili obok nich przechodziła baletnica. Zatrzymała się na chwilę, wsłuchała w szelest i zaczęła tańczyć w jego rytm. Czuła się znakomicie, a obserwujący ją przechodnie byli zachwyceni. Niektórzy sami próbowali tańczyć, podrygiwać, poruszać się lub przynajmniej falować w rytm szeleszczących liści, który zmieniał się w zależności od kapryśnego wiatru, będącego dyrygentem tej niezwykłej orkiestry.
Autor: Ewa Damentka