Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili zamilkły i z uwagą zaczęły przyglądać się spacerowiczom. Westchnęły z zachwytu, gdy zobaczyły Anioła. Najprawdziwszego Anioła, który przechadzał się alejkami miejskiego parku. Dla niepoznaki przybrał postać mężczyzny, który wybrał się na spacer z bliską sobie kobietą. Spacerując, okazywał jej szacunek i wielką uwagę, a jednocześnie swoją miłością ogarniał wszystkich i wszystko, co znajdowało się w pobliżu. Liście zadrżały, gdy otrzymały swoją porcję cudownej anielskiej miłości. Świat wydał się im lżejszy, ciekawszy i milszy. Zachwyciły się również drzewa i umocniły swoje korzenie. Porzuciły myśl o ucieczce z miasta. Chciały odfrunąć z wiatrem lub powędrować pieszo jak enty. Uznały jednak, że zostaną. Skoro zjawił się jeden Anioł, to być może przyjdzie ich więcej. A wtedy wielkomiejski park stanie się rajem.
dla Wojtka napisała Ewa Damentka