Szelest liści – 26

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili spadła na jeden z liści kropelka wody, która sprawiła, że aromat liści rozszedł się na większą odległość. Przechodząca obok mała dziewczynka uraczyła się tym aromatem, który się rozchodził w pobliżu drzewa, na którym znajdowały się liście. Było to drzewo dość egzotyczne, jednakże dobrze zaaklimatyzowało się w osiedlowym parku. Było ono chlubą mieszkańców okolicznych domków jednorodzinnych, gdyż mało gdzie udało się zaaklimatyzować tego rodzaju drzewo, które, gdy było zwilżone kroplami delikatnego deszczu, potrafiło rozsyłać przyjemne zapachy na najbliższe otoczenie. Łacińska nazwa drzewa nie mówiła laikowi zbyt wiele, lecz zapach był piękny i wymowny.

dla Wojtka napisał AMK