Szelest liści – 23

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili drzewo zaczęło wspominać dawne czasy. A były to wspaniałe wspomnienia. Odkąd sięgało pamięcią, stało na placyku pośrodku osiedla. Ludzie zżyli się z nim i często go odwiedzali. Siadali na ławeczkach wokół niego. Wspominali, dyskutowali, wymieniali wiadomości. A ile drzewo się nasłuchało, to tylko jemu wiadomo. A dziś? Już słuchać odgłosy wiosny. Czuć ją w powietrzu. Słońce świeci coraz odważniej i coraz częściej ludzie siadają na ławeczkach wokół niego i słuchają muzyki popiskujących piskląt i szelestu liści.

Autor: Danuta Majorkiewicz