Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili ich rozmowę usłyszał kompozytor. Zachwycił się nią, zapamiętał rytm i potem skomponował muzykę. Czasami przychodził tu z odtwarzaczem, by puszczać ją liściom, w podziękowaniu za natchnienie i jednocześnie, żeby pokazać im, jakimi są wspaniałymi solistami, a jednocześnie zgraną orkiestrą dyrygowaną przez wiatr.
Autor: Ewa Damentka