Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili wiatr przyspieszył i liście zaczęły rozmawiać w tempie skocznego oberka. Gdy wiatr przycichł, przeszły do walca, a następnie zakończyły rozmowę dostojnym polonezem. To wydawało mi się dziwne, bo polonezy zwykle rozpoczynają bale, a nie kończą rozmowy. Jednak wiatr i liście, jak widać, kierują się swoimi zasadami.
Autor: Ewa Damentka