Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili liście przestały szeleścić, zasłuchały się i przystanęły. Miejsce ich szelestu zajął wzbierający szum płynący z głębi lasu. Jak wszyscy wiedzieli, był to tzw. zew serca lasu.
Zew ów przynosił lasowi, drzewom i liściom siłę i ukojenie, a także określał ich przyszłe role i dalsze losy.
Ale to już zupełnie inna historia.
Autor: Jan Smuga