Szczęście matki – 29

Szczęście matki siedziało całkiem zadowolone. Potem wstało, przeszło parę kroków i znowu usiadło. Rozejrzało się dookoła i w jego oczach odbiły się otwarte drzwi balkonowe. Maluszek poszedł w ich stronę, ale jeszcze był za mały, żeby pokonać wysoką barierkę, która oddzielała go od balkonu. Popatrzył na matkę, ta wzięła go na ręce i zaraz zaczęli podziwiać widoki z drugiej strony ulicy. A tam machała do mała dziewczynka, którą wzięła na ręce jej mama. Oboje odmachali jej i wrócili do pokoju. Maluszek zajął się zabawą, a mama zastanowiła się przelotnie, czy czasem nie była świadkiem narodzenia się nowej przyjaźni.

Autor: Ewa Damentka