Szczęście matki siedziało całkiem zadowolone. Potem wstało, przeszło parę kroków i znowu usiadło. Rozejrzało się dookoła i w jego oczach pojawiło się pragnienie. Pragnienie dotarcia do wszystkich matek. Siedziało na krześle i z całej swojej świadomości wysyłało do nich niewidzialne listy miłosne. Pachniały różą i jaśminem. Były delikatne i lekko uwodzicielskie. Frunęły między cząsteczkami materii i niczym dobre Anioły dotykały ciepłą treścią nawet najbardziej okaleczone serca matek.
Autor: Gwiazdeczka