Szczęście matki siedziało całkiem zadowolone. Potem wstało, przeszło parę kroków i znowu usiadło. Rozejrzało się dookoła i w jego oczach pojawiła się ciekawość, gdy zobaczyło leżącą na dywanie książeczkę. Wzięło ją do rączek, zaczęło obwąchiwać i gryźć. Książeczka była mięciutka, a silikon był trudny do zniszczenia. Książeczka posłuży jeszcze długi czas. W przeciwieństwie do tej pluszowej, która dawno została poszarpana, ale nie można jej wyrzucić, bo za każdym razem dziecko głośno protestuje i tuli ją do serca. A następnie zasypia z nią w ramionach i przez sen dalej ją podgryza.
Autor: Ewa Damentka