Szczęście matki siedziało całkiem zadowolone. Potem wstało, przeszło parę kroków i znowu usiadło. Rozejrzało się dookoła i w jego oczach pojawił się błysk. W rogu pokoju stał rower. Był to duży rower i miał ogromne koła. Dziecko przypełzło do roweru i z małej odległości obserwowało urządzenie. Najciekawsze były błyszczące światła, które natychmiast trzeba było dotknąć ręką. Natomiast nos dziecka musiał dotknąć opony.
dla Patrycji napisał Adam