Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich rósł wrzos. Fioletowe kruszynkowe listki drżały na widok tłumów. Łodygi wspierały je i szeptały bajkę o roślinie, która urosła duża i silna, niczym dąb.
Autor: Gwiazdeczka