Szelest liści – 13

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili zaczął padać deszcz i liście umilkły. Ich delikatna struktura nasączona kroplami wody zmiękła. Zdawały się być odprężone i zadowolone z zaistniałej sytuacji. Regenerowały swoje siły, aby później, osuszone promieniami słońca, powrócić do swoich ulubionych rozmów.

Autor: Gwiazdeczka

Gromadka dzieci – 93

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o nieznośnej królewnie, która miała mnóstwo pięknych sukien, bucików, małe złote korony na każdy dzień roku i piękny pałac ze wspaniałą sypialnią stworzoną specjalnie dla niej. Król i królowa kochali ją nad życie i postarali się, aby miała towarzystwo zwierzątek – króliczków, baranków, piesków i kotków, a także nianię, która spełniała wszystkie jej zachcianki. Mama i tata zawsze mieli czas dla swojej królewny i stawiali ją na pierwszym miejscu. Pragnęli, aby zapraszała koleżanki i dzieliła się z nimi tym co miała. Niestety mała królewna nie chciała się z nikim spotykać, a swoją ukochana nianię traktowała z pogardą. Królowa i król także nie byli dla niej żadnym autorytetem. Uprzykrzała im życie na wszystkie sposoby i uważała, że jest najbardziej nieszczęśliwą dziewczynką na całym świecie.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 12

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili, w jesienny chmurny dzień, do brzozy ubranej w złote liście przytuliła się kobieta. Podziękowała za energię, jaką otrzymała. W milczeniu, oczarowana feerią jesiennych kolorów, słuchała najpiękniejszej muzyki – szelestu liści. Tęsknota za latem minęła.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Szczęście matki – 34

Szczęście matki siedziało całkiem zadowolone. Potem wstało, przeszło parę kroków i znowu usiadło. Rozejrzało się dookoła i w jego oczach pojawiło się odbicie oczu matki. Były ciepłe, kochające, wrażliwe, bezinteresowne i czułe. Po prostu doskonałe. Szczęście było wniebowzięte i pomyślało, jak wielkim jest Szczęściem, bo ma możliwość doznawania tak wspaniałych uczuć.

Autor: Gwiazdeczka

Stary człowiek – 45

Stary człowiek z życzliwością przyglądał się brykającym źrebakom. Wiedział, że młodość musi się wyszumieć. Wyprostował się lekko i zalśniły mu oczy. Przypomniało mu się, jak sam był kiedyś małym chłopcem i chciał latać jak latawiec. Nigdy to mu się nie udawało, ale marzył o tym długo i śnił dniami i nocami, wyobrażając sobie, jak wznosi się wysoko i widzi piękny świat w dole.

Autor: Ewa Damentka

Szelest liści – 11

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili wiatr powiał silniej i szelest stał się szybszy i głośniejszy. Tym samym przyspieszyły rozmowy. Wiatr zwolnił i szmer rozmów szeleszczących liści spowolnił, a następnie ucichł zupełnie, gdy wiatr się zatrzymał. Spodobała się wiatrowi ta zabawa, więc przyspieszał, zwalniał, stawał, niektóre prędkości utrzymywał dłużej, inne krócej lub zupełnie krótko. Szeleszczące liście dopasowywały się i zmieniały głośność i tempo rozmowy w zależności od siły wiatru, który był ich dyrygentem. I tak właśnie powstała pierwsza muzyka.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Gromadka dzieci – 92

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o niebieskim zajączku, który zgubił gdzieś swój śliczny ogonek i szukał go po całym świecie, kicając to tu, to tam. Kiedy wreszcie odnalazł swój puchaty skarb, tak bardzo się ucieszył, że kolor jego ciała przybrał szmaragdowy odcień.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 10

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili zamilkły, bo ścieżką nieopodal szło Natchnienie. Nie chciały zakłócać jego zadumy. Gdy Natchnienie oddaliło się nieco, liście zaczęły cichutko rozmawiać, a po chwili rozgadały się i znów plotkowały na całego.

Autor: Ewa Damentka

Szczęście matki – 33

Szczęście matki siedziało całkiem zadowolone. Potem wstało, przeszło parę kroków i znowu usiadło. Rozejrzało się dookoła i w jego oczach otwarte drzwi wiodące na taras. Maluszek podszedł w ich kierunku. Przytrzymał się ich i wszedł na taras, a z niego zszedł na mięciutki zielony trawnik. Położył się na nim i turlał, jakby sprawiało mu to ogromną przyjemność. Potem wrócił do domu, bo zrobił się głodny.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 421

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Zgłosiła się do kierowniczki Klubu. Chwilę porozmawiały. Potem poszła do łazienki i przebrała się w strój żółto-zielonej dżdżownicy. Swoje ubranie i torbę zostawiła w przydzielonej jej szafce. Następnie przepełzła przez korytarz i przez uchylone drzwi wpełzła na zajęcia dla przedszkolaków. Najmłodsze książęta i księżniczki uczyły się właśnie o wiośnie, o sadzeniu kwiatów i dżdżownicach, które spulchniają glebę. Młoda kobieta wpełzła w samą porę, by przedszkolanka mogła zacząć opowiadać o robakach i ich budowie. Nikt tylko nie przewidział, że przedszkolaki same zaczną sprawdzać, jak jest zbudowana ich żółto-zielona dżdżownica, a młoda kobieta nie będzie odporna na łaskotki. Śmiejąc się, zrzuciła kaptur i złapała w pasie jedną z dziewczynek.

– Mama, co ty tu robisz?

– Kochanie, dla ciebie gram w przedstawieniu.

Inne przedszkolaki patrzyły zaskoczone i jedno z nich z przerażeniem zapytało, pokazując na żółto-zieloną dżdżownicę:

– Czy każdy taki robak to jakaś mama? To już nie będzie można się nimi bawić, jak je wykopię w ziemi?

No cóż… Na odpowiedź dorosłych może warto spuścić zasłonę milczenia. Nie psujmy już zabawy innym przedszkolakom.

Autor: Ewa Damentka