Młody źrebak – 9

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś będzie także wielkim koniem, który będzie majestatycznie galopował po łące.

Myśl ta dawała mu siłę i natchnienie do wyczekiwania na przyszłość i przygotowywania się na nadchodzącą młodość oraz późniejszą dorosłość, a one przyszły prędzej niż się spodziewał.

Autor: Jan Smuga

Była sobie łąka – 88

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Mieszkała w nim babcia Jadzia, która była najmilszą babcią w okolicy. Wprawdzie nie miała swoich wnucząt, jednak wszystkie dzieci ją kochały i traktowały jak własną babcię. Zawsze mogły do niej przyjść, zjeść coś smacznego i porozmawiać. Babunia Jadzia była mądrą kobietą i chętnie udzielała rad maluchom, kiedy o nie prosiły. Dzieci czasem pomagały jej w drobnych pracach domowych, ponieważ była już starszą panią i pomoc była jej bardzo potrzebna.

Autor: Gwiazdeczka

Młody źrebak – 8

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś dorośnie. Marzył o tym, aby jakaś miła dziewczynka się nim zaopiekowała. Chciał mieć taką ludzką przyjaciółkę. Jego mama też taką miała. Teraz już jest dorosła. Źrebak chciał tak samo. Czekał cierpliwie, aż to się stanie, bo mama powiedziała mu, że tutaj każdy konik prędzej czy później znajduje swojego ludzkiego przyjaciela.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 32

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili drzewo poczuło łaskotanie. To mrówki kolumnami maszerowały po korze, jakby ćwiczyły musztrę, w rytm pięknej muzyki wiatru mieszkającego wśród gałęzi drzew, wiatru wtórującemu szelestowi liści.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Na dnie szuflady – 88

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Nikt nie wiedział. Do kogo należały. Każdy mógł sobie wyobrazić ich historię i znaczenie. Nikt również nie odważył się przeczytać listów, gdyż przewiązująca je wyblakła różowa wstążeczka zdawała się prosić, aby ją uszanowano.

Autor: Gwiazdeczka

Młody źrebak – 7

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś dorośnie. Będzie ćwiczył godzina po godzinie, dzień po dniu, z wytrwałością, aż zacznie z lekkością i wielkim zapałem pokonywać przeszkody.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Była sobie łąka – 87

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Domek wyglądał naprawdę uroczo i każdy, kto go zobaczył, był nim zachwycony. Łąka, na której stał, była pełna różnokolorowych kwiatów, a las chronił to miejsce swoimi dorodnymi drzewami, niczym mur chroniący zamek.

Autor: Gwiazdeczka

Młody źrebak – 6

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś, gdy dorośnie, też będzie taki jak one. Od zawsze chciał startować jako koń wyścigowy w gonitwach, tak jak jego kuzyni.

Autor: Małgorzata

Szelest liści – 31

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili zauważyły, że tuż obok nich pojawiły się małe pączuszki, które po jednej ciepłej nocy przemieniły się w piękne białe kwiatki.

Liście były zachwycone. Pochłonięte do tej pory rozmową, teraz zamilkły i w ciszy podziwiały nowych sąsiadów. Kwiatki były takie radosne i beztroskie.

Po jakimś czasie zaprzyjaźniły się z liśćmi i wspólnie rozprawiały o cudzie istnienia.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 428

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do pawilonu znajdującego się w środku miejskiego ZOO. Jak się spodziewała, było tam kilka stolików. Zaskoczyło ją to, że w kawiarni zobaczyła wiele zielonych żabek. Były wszędzie, skakały na stoliki, kumkały na gałęziach, spoglądały zza szklanek. Kobieta w pierwszej chwili cofnęła się, ale ciekawość kazała jej wejść do środka. Gdy podszedł do niej kelner, złożyła zamówienie i zapytała, czy to żabki są anonimowymi księżniczkami. Kelner odparł z uśmiechem, że nie, bo wiadomo że żabki są zaczarowanymi książętami, którzy czekają na pocałunek. Anonimowe Księżniczki, to klientki, bo każda z nich może odczarować księcia. Młoda kobieta bez zastanowienia zapytała – „a pana już ktoś odczarował?”. Kelner uśmiechnął się i powiedział, że zaraz przyniesie to, co zamówiła. Rzeczywiście przyniósł. I dodatkowo, obok jej deseru, postawił talerzyk z siedzącą na nim uroczą małą zieloną żabką. Młoda kobieta nie skorzystała z delikatnego zaproszenie i nie pocałowała żaby. Zjadła swoje ciasteczko, wypiła kawę, zapłaciła i wyszła z lokalu. Mała żabka siedząca na talerzyku długo za nią patrzyła i myślała: „szkoda”. Zdaje się, że bardzo chciała być pocałowana przez tę dziwną klientkę.

Autor: Ewa Damentka