Młody źrebak – 13

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś będzie dorosły i tak jak jego dorośli końscy przyjaciele weźmie udział w wyścigach. Nie mógł się tego doczekać, bo opowieści o nich wprawiały go w zachwyt. Wyobrażał sobie, jak mknie niczym błyskawica po torze i jako pierwszy dociera do mety. Dla takiego marzenia warto truchtać po łące i słuchać starszych.

Autor: : Gwiazdeczka

Była sobie łąka – 90

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. W środku było pełno zabawek i gier komputerowych. Jak w najlepszym sklepie z zabawkami. Wszystko było nowe i można było wszystkim bawić się, i do tego za darmo. Trzeba było tylko przyjść z kolegami, powiedzieć hasło i wtedy można było wejść do środka. Hasło znał tylko jeden z chłopców i mógł zabierać tam kolegów. A nawet jakby je zapomniał, to nie musiał się martwić, bo wcześniej powiedział je w tajemnicy najlepszemu przyjacielowi, a on je zapamiętał.

Autor: Gwiazdeczka

Młody źrebak – 12

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś, podobnie jak jego ojciec, pokona strach przed wodą. Będzie ją wąchał. Pozwoli się nią pochlapać. Będzie powoli wchodził do rowu z wodą. Aż strach pokona. Wie, że dla niektórych najlepsza jest technika małych kroków. Dla niego też to dobra metoda. Przygotowuje się i wie, że kiedyś odważnie z lekkością pokona ten rów z wodą.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Szelest liści – 34

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili powiał silniejszy jesienny wiatr, a one oderwały się od swoich gałęzi i uleciały wysoko w niebo. Cieszyły się jak dzieci, tańczyły, wirowały i cały czas rozmawiały ze sobą. Wiatrowi spodobała się ich zabawa, więc pomagał, jak mógł. Dmuchał od dołu, podtrzymywał w powietrzu, obracał jak w tańcu. Kiedy w końcu opadły na ziemię, dalej szeptały, a potem zaczęły powoli usychać. Wiosną obudzą się jako świeże listeczki na drzewach i wtedy rozpocznie się ich nowa przygoda. Na razie warto przeżyć do końca tę, bo na liście opadłe na ziemię czeka jeszcze wiele atrakcji, zanim zupełnie zapadną w zimowy sen.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Młody źrebak – 11

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś on również będzie przeskakiwał wysokie przeszkody. Jak na razie mógł jedynie podziwiać doskonałość dorosłych koni, gdyż sam nie posiadał jeszcze zbyt dużej siły fizycznej, ani wielkich umiejętności. Jednakże młodość ma swoje prawa. Postanowił się cieszyć tym, że może biegać bez skrępowania po całym obszarze należącym do gospodarza.

dla Pawła napisał AMK

Była sobie łąka – 89

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Wszystko wyglądało sielsko-anielsko, a w domku mieszkał potwór. Był zły i zielony. Głośno warczał pod nosem i chrapał w nocy. Miał długie, ostre pazury i pokryty był łuską na całym ciele. Nie wiadomo, jakim cudem taki potwór mógł mieszkać w ślicznym domku. A tak naprawdę to on był dobry i wcale tak źle nie wyglądał. Nawet przyjaźnił się z małym chłopcem i był bardzo fajnym kolegą.

Autor: Gwiazdeczka

Młody źrebak – 10

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś pokona wiele przeszkód i będzie wygrywał wyścigi konne i inne zawody jeździeckie.

Autor: Ewa Damentka

Szelest liści – 33

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili obok nich przechodziła baletnica. Zatrzymała się na chwilę, wsłuchała w szelest i zaczęła tańczyć w jego rytm. Czuła się znakomicie, a obserwujący ją przechodnie byli zachwyceni. Niektórzy sami próbowali tańczyć, podrygiwać, poruszać się lub przynajmniej falować w rytm szeleszczących liści, który zmieniał się w zależności od kapryśnego wiatru, będącego dyrygentem tej niezwykłej orkiestry.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 429

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do ogrodu swoich marzeń. Chyba tylko tak można nazwać przestrzeń, w której się znalazła. Olbrzymia wysoka sala, wielkie okna, mech na podłodze, donice z kwiatami i drzewkami, bluszcz porastający jedną ze ścian, strumyk płynący przez środek sali, śpiew ptaków dobiegający z głośników i gdzieniegdzie rozstawione stoliki i wygodne fotele. Kobieta zanurzyła się w jednym z nich, zamknęła oczy i odpłynęła. Gdy ocknęła się, zobaczyła na stoliku szklankę wody i kartę dań. Niespiesznie sięgnęła po nią. Kelner zjawił się po chwili. Kobieta złożyła zamówienie i znów zamknęła oczy. Zanurzyła się w śpiew ptaków, szmer strumyka, zapachy mchu, kwiatów i drzew. Była szczęśliwa. Dyskretnie przyglądała się jej inna kobieta, właścicielka lokalu. Pomyślała sobie, że całkiem dobrze udał się jej ten pomysł z aranżacją lokalu i jego nazwą. Miała nadzieję, że coraz więcej osób będzie zaglądało do jej Klubu Anonimowych Księżniczek.

Autor: Ewa Damentka