Poranek obudził się – 79

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i ze zdziwieniem odkrył, że słońce jest dużo wyżej niż zwykle, kiedy się budził. „Ach, trudno” – pomyślał – „nawet ja potrzebuję czasem sobie zaspać”. Mlasnął przy tym smacznie i wstał, aby napić się porannej, aromatycznej kawy.

Autor: Gwiazdeczka

Młody źrebak – 24

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś dawno temu nie było tak fajnie. Opowiadał mu o tym dziadek, a dziadek był bardzo mądry i dużo w życiu widział i wiele przeżył. Mówił, że konie wtedy nie miały takiej pięknej łąki i nie mogły sobie swobodnie po niej hasać. Ich grzywy nie były zadbane, a one nie miały siły pokonywać przeszkód. Źrebak cieszył się, że teraz jest lepiej i doceniał swoje beztroskie życie.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 40

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili na ławce pod drzewem usiadły dwie miłe staruszki. Zaczęły wspominać wspólne przygody z lat młodzieńczych. Liście przestały szeleścić i wsłuchiwały się w opowieści starszych pań. Pomyślały, jakie to musi być ekscytujące, być człowiekiem i móc przeżyć tyle wspaniałych przygód. Opowiadane historie otulały liście i zostały z nimi już na zawsze.

Autor: Gwiazdeczka

Młody źrebak – 23

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś one też były malutkie, choć trudno mu teraz było w to uwierzyć. Jednak ta świadomość dała mu nadzieję, że sam kiedyś będzie taki duży, silny i sprawny jak one.

Autor: Ewa Damentka

Młody źrebak – 22

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś stanie się taki jak jego rodzice, szybki, silny i zwinny, ale póki co musi się zadowolić tym, co ma. Parsknął z rozrzewnieniem i wrócił do skubania trawy.

dla Pawła napisał Spacerowicz

Szelest liści – 39

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili pod liśćmi usiadła starsza pani. Liście rozpoznały ją, mimo że co roku pojawiały się nowiutkie na świecie. Jednak jakoś rozpoznały tę kobietę i pamiętały, że przychodziła do parku, kiedy była dziewczynką, dorastającą panienką, młodą kobietą. Zaszeleściły, pytając, co się z nią działo przez te lata, gdy jej tu nie było. Kobieta zaczęła opowiadać swoją historię. Nie skończyło się na jednym spotkaniu. Staruszka systematycznie przychodziła do parku, rozmawiała z liśćmi i wymieniały się ploteczkami, co przytrafiało się kobiecie i co zdarzało się w parku w czasie jej nieobecności. Wiatr też był ciekaw tych historii, więc był delikatny i wiał cichutko, żeby nie zakłócić rozmowy przyjaciół.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 432

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do nowo otwartego klubu. Ku swojemu zdziwieniu zobaczyła w środku wielu przyjaciół i znajomych. Wieść o „Klubie Anonimowych Księżniczek” najwidoczniej rozniosła się lotem błyskawicy i każdy chciał sprawdzić, co to za lokal. W gronie przyjaciół czas minął bardzo szybko. Młoda kobieta z żalem wychodziła z klubu jako jedna z ostatnich klientek. Obiecała sobie, że jeszcze będzie tu wracać, bo warto.

Autor: Ewa Damentka