Malutkie dziecko – 1

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Miało przy tym uśmiechniętą buźkę i radosne oczy. Było wyraźnie zadowolone. Ubrane w różowy pajacyk wyglądało jak z obrazka. Zdawało się, że rodzice są jego absolutnie całym światem. Wpatrywało się w nich jak zaczarowane i całym sobą okazywało radość, że na niego patrzą i są tuż obok.

Autor: Gwiazdeczka

Młody źrebak – 28

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś pozna ich wszystkie tajemnie, bo będą one również jego tajemnicami. Na razie, kiedy tylko mógł, przebywał w pobliżu, by słuchać, o czym rozmawiają dorosłe konie. Słuchał i uczył się. A przy okazji uczył się cierpliwości i szacunku dla młodszych i słabszych, bo taką właśnie miłością i szacunkiem otaczały go dorosłe, wielkie konie.

Autor: Ewa Damentka

Szelest liści – 42

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili na gałęziach usiadły dwie sroki i skrzeczały. Drzewo próbowało zrozumieć, jakie wiadomości sobie przekazują, lecz sroki dość szybko się dogadały i odleciały. Po nich przyleciał delikatny wróbel. Usiadł spokojnie na gałęzi i delektował się subtelną muzyką szeleszczących liści.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młody źrebak – 27

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś stanie się taki jak one i będzie uczył wszystkiego młode źrebaki. Przyglądał się więc im uważnie, żeby zapamiętać każdy ich ruch. Najpierw sam musi się uczyć, aby w przyszłości móc całą swoją wiedzę przekazać młodemu pokoleniu.

Był bardzo sumiennym konikiem i cieszył się, że ma takich mądrych i silnych rodziców.

Autor: Gwiazdeczka

Młody źrebak – 26

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś przyjdzie jesień i będą grzyby. Trzeba będzie znajdować się w zasięgu wzroku grzybiarzy, którzy ze swoimi końmi udadzą się na zbiory.

Autor: Adam

Szelest liści – 41

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili ich szepty zwróciły moją uwagę. Usiadłam na parkowej ławeczce. Wyłączyłam telefon i zaczęłam słuchać szeleszczących liści. Brzmiały jak muzyka.

Czułam się, jakbym była w filharmonii. Muzyka liści była jednak delikatniejsza i koiła zmysły. Wyciszyłam się, uśmiechnęłam do drzew, liści i wiatru i poszłam dalej. Ja też miałam swoje zadania do wykonania. Miałam nadzieję, że zrobię to z podobnym wdziękiem, jak liście szeleszczące pod wpływem wiatru.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 433

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do kawiarni. Spędziła tam miło czas i obiecała sobie, że jeszcze będzie tu wracać. Obietnicy dotrzymała następnego dnia. Niestety, nie znalazła tego lokalu.

Ściana, na której wczoraj było okno z szyldem i drzwi, teraz była zamurowana, tak jak poprzednio, zanim klub się pojawił. Kobieta stała przed tą ścianą i zastanawiała się, co robić. Kątem oka zobaczyła parę zakochanych, którzy byli równie zaskoczeni, co ona. Zebrało się też kilka innych osób, które wczoraj zauważyła w kawiarni. Wszyscy patrzyli na pustą ścianę, ale nie chcieli odchodzić, jakby na coś czekali. Po chwili ściana zafalowała i ich oczom ponownie pokazał się „Klub Anonimowych Księżniczek”. Część osób od razu weszła do środka. Pozostali zwlekali, jakby się zastanawiali, czy to zrobić, bo cała sprawa wydała się im bardzo dziwna.

Młoda kobieta długo wahała się, w końcu jednak odeszła. Później uznała, że chyba podjęła dobrą decyzję. Następnego dnia klub znowu zniknął i już nigdy się nie pojawił ponownie. Zniknęła również część osób, które tak ochoczo do niego weszły. „Ciekawe, co teraz robią” – zastanawiała się czasami młoda kobieta. Chwilami czuła cień zazdrości, gdy myślała, że przeżywają jakąś wspaniałą przygodę. Generalnie jednak była zadowolona, że zrezygnowała z ponownego odwiedzenia klubu, bo była stateczną, dobrze zorganizowaną osobą i zawsze lubiła mieć wszystko pod kontrolą.

Autor: Ewa Damentka