Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością małego dziecka nieskażonego bólem i złymi doświadczeniami.
Autor: Danuta Majorkiewicz
ćwiczenia literackie
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością małego dziecka nieskażonego bólem i złymi doświadczeniami.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich leżał kamyczek na drodze. Podmywał go deszcz, czasem suszył się w promieniach słonecznych. Nikt nie zwracał na niego uwagi, a jednak był tam nawet wtedy, gdy wszyscy zniknęli.
Autor: Gwiazdeczka
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Rodzice byli bardzo zmęczeni wymagającą opieką nad swoim synkiem. Jednak kiedy tak gaworzył, wyciągając rączki w ich stronę, zapominali o trudach wychowywania dziecka i rozpływali się w szczęściu, patrząc na jego słodką buzię. Miał jasnozielone oczy, kilka blond loczków i wyglądał trochę jak dziewczynka. Widok jego uśmiechniętej buzi rekompensował rodzicom wiele nieprzespanych nocy.
Autor: Gwiazdeczka
Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś też tak będzie robił i że wtedy na jego grzebiecie będzie siedział jeździec. Młody zaprzyjaźnił się z małym kociakiem i pozwalał mu wdrapywać się na swój grzbiet, kiedy leżał na ziemi. Potem delikatnie wstawał, chodził ostrożnie, żeby nie strącić kociaka na ziemię i z dumą pokazywał światu, że już jest prawie dorosły.
Autor: Ewa Damentka
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do sali pełnej dymu. Odwróciła się na pięcie i już chciała wyjść, gdy zatrzymał ją rozbawiony głos znajomej księżniczki:
– A ty dokąd?
– Nie lubię dymu z papierosów.
– To wiem, ale jest tu dużo naszych. Może zostaniesz chwilę i porozmawiasz ze znajomymi.
– Wiesz, mogę z wami rozmawiać na oficjalnych rautach. Ale, co wy tu właściwie robicie? Klub Anonimowych Księżniczek pełen prawdziwych księżniczek i książąt? I to palących na potęgę?
– No i alkohol leje się strumieniami – usłyszała rozbawioną odpowiedź.
– Wśród klientów jest ktokolwiek, kto nie ma błękitnej krwi?
– Wątpię. Założyliśmy ten klub, żeby móc zachowywać się swobodnie. W końcu tu jesteśmy anonimowi
– Jak anonimowi alkoholicy?
– Masz poczucie humoru. Ale to dobre porównanie.
– Wychodzę, od tego dymu kręci mi się w głowie.
– Do zobaczenia wieczorem, na balu u księcia.
– Tak, do zobaczenia.
Młoda kobieta wyszła z sali i usiadła w ogródku kawiarenki znajdującej się po drugiej stronie ulicy. Chciała się dotlenić i pomyśleć, Sama przed sobą musiała przyznać, że zainteresowała ją nazwa Klub Anonimowych Księżniczek. Myślała, jak mogłaby ją wykorzystać, Wiedziała, że jeśli wymyśli ciekawe rozwiązania, to znajomi książęta i księżniczki na pewno zgodzą się udostępnić jej tę intrygującą nazwę
Autor: Ewa Damentka
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Wiedziało że w ich obecności jest bezpieczne.
Autor: Ewa Damentka
Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich zabłąkał się czerwony balonik. Sunął niezauważony, niczym duch. Dokądś zmierzał i pomimo podmuchów wiatru, podążał w jednym kierunku.
Autor: Gwiazdeczka
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Widziało ich duże znajome twarze i próbowało się z nimi porozumiewać, wydając przy tym niezrozumiałe, pocieszne dźwięki. Niczym śpiewak operowy ćwiczący głos przed występem, pełną piersią śpiewało wniebogłosy. Rodzice reagowali życzliwym śmiechem, co jeszcze bardziej nakręcało malucha do muzycznych popisów.
Autor: Gwiazdeczka
Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś też będzie takim wspaniałym koniem, który przeskoczy wszystkie przeszkody. Miał wsparcie dorosłych rumaków, ale miał też jedną cechę, bez której nie udałoby się tego osiągnąć – wiarę w siebie i swoje możliwości. To sprawiło, że wraz z pokonywaniem kolejnych przeszkód przyszedł sukces.
dla Pawła napisała Małgorzata
Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili odezwało się do nich drzewo. Poprosiło, żeby rozmawiały nieco ciszej, bo w jego gałęziach ptak zbudował gniazdo. Oczekiwał wyklucia się piskląt i był zaniepokojony szumem liści. Liście posłusznie umilkły i nasłuchiwały, co dzieje się w gnieździe. Wkrótce skorupki jajek zaczęły pękać i wkrótce z gniazda słychać było głośne piszczenie wyklutych maluchów. Krzyczały wniebogłosy, a ich ptasia mama dwoiła się i troiła, żeby zaspokoić głód swoich szkrabów.
Autor: Gwiazdeczka