Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością, bo przecież to oni dali mu życie. I w każdej sekundzie rosło jego poczucie więzi i mocy płynącej z miłości.
Autor: Danuta Majorkiewicz
ćwiczenia literackie
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością, bo przecież to oni dali mu życie. I w każdej sekundzie rosło jego poczucie więzi i mocy płynącej z miłości.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szyszka czekała na wiewiórkę. Zawsze przychodziła tu na śniadanie, a szyszka lubiła, kiedy to małe zwierzątko skubało delikatnie jej łuski.
Autor: Gwiazdeczka
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Nagle zobaczyło za oknem wielką granatową chmurę. Wyglądała jak zarys wysokich gór na horyzoncie. Potem zmieniła swój kształt. Rozrzedziła się nieco i przestała przypominać szczyty górskie.
Na tle zachodzącego słońca wyglądała zjawiskowo. Zdawało się, że może przybrać dowolny kształt, bawiąc się wyobraźnią dziecka.
Po jakimś czasie stopiła się z kolorem nieba i zjednoczyła się z nim. Czyżby przestała istnieć?
Autor: Gwiazdeczka
Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś w kolejnym wcieleniu raczej nie będzie koniem. Z tego powodu wszystkimi zmysłami czerpał radość z hasania po łące i cieszył się, że za jakiś czas będzie dorosłym koniem i będzie mógł galopować. Uważał, że konie są pięknymi zwierzętami i cieszył się, że tu i teraz przyszło mu żyć jako jeden z nich.
Autor: Gwiazdeczka
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Miała nadzieję, że nie zobaczył jej nikt znajomy.
Ale byłby obciach! Ona, walcząca feministka, nosząca sztandary „Kobiety wszystkich płci łączcie się”. Ona, uosobienie nowoczesności, wchodzi do klubu księżniczek! I pewne wszystko tam będzie na różowo, brrrr.
Jednak kobieca ciekawość była silniejsza niż jej poglądy i starannie pielęgnowany wizerunek. Bardzo chciała zobaczyć, co dzieje się za drzwiami, wewnątrz tego tajemniczego lokalu.
Autor: Ewa Damentka
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością, jak w obraz.
Autor: Stokrotka
Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich siedział stary mnich. Przypominał posąg, chociaż był żywy. Na przekór panującemu tu chaosowi siedział niewzruszony i medytował.
Autor: Gwiazdeczka
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Oni nie reagowali, zajęci swymi sprawami. Ojciec oglądał mecz, a matka szykowała raport do pracy. Dziecko patrzyło zdezorientowane. Jego usteczka już wygięły się w podkówkę, a w oczach zalśniły łzy. Jednak nie zdążyło się rozpłakać. Do pokoju weszła babcia i zajęła się maleństwem.
Autor: Ewa Damentka
Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś przestaną mu drżeć nogi i co sił pogna przez łąki i ścieżki, przez las. Ku przygodzie.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były w nim chmury w przeróżnych kształtach. Czasem same zastanawiały się, kim lub czym naprawdę są. Przypominały tak wiele rzeczy, ludzi, zwierząt. Nawet zielona kraina, obserwując je z dołu, rozmarzyła się na dobre.
Autor: Gwiazdeczka