Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością, że pomogą mu, podając ręce i dzięki temu będzie mogło po raz pierwszy w życiu stanąć na własnych nogach.
Autor: Danuta Majorkiewicz
ćwiczenia literackie
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością, że pomogą mu, podając ręce i dzięki temu będzie mogło po raz pierwszy w życiu stanąć na własnych nogach.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich leżał na chodniku stary kocur. Jego rozciągnięte, zrelaksowane ciało całkowicie ignorowało cały harmider panujący wokół. Kot spał smacznie i w jakiś niewytłumaczalny sposób wszyscy omijali go, pomimo pośpiechu. Dzięki temu był bezpieczny.
Autor: Gwiazdeczka
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. I wtedy tata zauważył, że nadciąga burza. Podszedł do okna i zamknął rolety. Zanosiło się na wielką ulewę. Mama owinęła maluszka kocykiem i nuciła mu kołysankę do snu, aby odwrócić jego uwagę od zbliżającej się nawałnicy. Jej odgłosy nasilały się, ale ta trójka była dobrze przygotowana, aby stawić czoło naturze.
Autor: Gwiazdeczka
Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś on też poczuje, jak to jest być takim dużym, ale nie śpieszno mu było do tego. Teraz najważniejsze było, żeby wszyscy się o niego troszczyli. Obecność stada była dla niego bardzo ważna.
dla Pawła napisał Patisonek
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Powitały ją gromkie brawa. Wewnątrz byli sami książęta. Pięknie udekorowali salę i czekali na anonimowe księżniczki. Ona była pierwsza. Posadzili ją na tronie i traktowali jak królową.
Po chwili do klubu weszła kolejna młoda kobieta, a potem jeszcze jedna. Do wieczora klub wypełnił się księżniczkami. Książęta byli zadowoleni i uważnie się im przyglądali. Chcieli dobrze wybrać swoje królowe, z którymi wrócą do swoich księstw. Pod drzwi lokalu zaczęły podjeżdżać karoce i stopniowo, para za parą, księżniczki i książęta opuszczali Klub Anonimowych Księżniczek.
Kiedy już ostatnia para książąt wyszła z klubu, jego drzwi zamknęły się i wtopiły w mur kamienicy. Okna zniknęły, szyld również. Klub Anonimowych Księżniczek przestał istnieć, bo wypełnił już swoje zadanie.
Autor: Ewa Damentka
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością i w taki sposób, że matka wiedziała, że trzeba będzie pociechę zaraz nakarmić. Karmiąc dziecko, matka wiedziała, że wykonuje jedną z czynności dobowego cyklu.
Autor: Adam
Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich stała latarnia morska. Wyglądała w tym miejscu osobliwie i zdawała się swoim światłem kierować ruchem tłumu. Możliwe że przygotowywała się w ten sposób na czas, kiedy to będzie rzucać potężny snop światła na ocean i naprowadzać żaglowce na właściwą drogę.
Autor: Gwiazdeczka
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Ta scena rozaniela każde kobiece serce. Męskie również, tylko znani mi panowie starają się nie okazywać wyraźnie swojego zachwytu.
Autor: Ewa Damentka
Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś dorośnie i zajmie się poważnymi dorosłymi sprawami. Nie zauważył, żeby duże, dorosłe konie się bawiły. Wszystkie były takie poważne, troskliwe wobec niego i innych źrebaków, ale poważne. Postanowił więc korzystać z przywileju bycia młodziutkim źrebakiem. Robił każdą głupotę, jaka przyszła mu do głowy. Wchodził w każdą przygodę i brykał na całego.
Autor: Ewa Damentka
Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były jasne i świetliste. Promieniały delikatnością i ulotnością. Niby zwykłe chmury, jednak ich nieuchwytność była mocno pociągająca.
Autor: Gwiazdeczka