Czerwona papryka – 13

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem zauważyła, że w dziale warzywnym supermarketu wzięłam w palce pachnące gałązki pomidorów.

Przypomniał mi się smak pomidorów zrywanych z krzaka, w pełnym słońca ogrodzie z dzieciństwa. Ciepłe od słońca pomidory trzymane w ręku wydzielały przepiękny zapach zapamiętany w moich zmysłach do dziś. Pachnące dojrzałością i świeżością wiatru. Opłukane zimną studzienną wodą, z kromką chleba posmarowaną przepysznym masłem z pełnego tłustego mleka, ubijanym w drewnianej maselnicy przez kochaną i wspominaną do dziś babcię Anię. Dbała o nas i naszą urodę. Piliśmy maślankę dla zdrowia i myliśmy w niej twarze dla urody. A potem moczyliśmy w niej stopy, które dzięki temu były jedwabiście gładkie, mimo biegania boso po polach i drogach. Do dziś miło wspominam wizyty w przydomowym warzywniku, gdzie z wysokich krzaków wspartych podporami czerwone dojrzałe pomidory spoglądały na płożące się pędy zielonych ogórków i wielkich pomarańczowych dyń. A wszystkiemu przyglądała się czerwona papryka.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Księżyc wyszedł zza chmur – 70

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Postacią okazała się piękna tancerka, która przybyła tu, aby uświetnić tę noc swoim występem.

Autor: Gwiazdeczka

Czerwona papryka – 12

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem do ogródka wszedł mężczyzna, zerwał pomidora z gałązki i włożył do koszyka. Zrozpaczona papryka zaczęła prosić ogrodnika, żeby go zostawił. Tak długo czekała, aż dojrzeje i tak bardzo chciała czuć jego piękny zapach. Zdążyła się już z nim zaprzyjaźnić, a tu taki zawód ją spotkał. Mężczyzna uśmiechnął się, słysząc te słowa. Wyjął pomidora z koszyka i położył obok dzielnej wojowniczki. „Już dobrze, dobrze” – powiedział – „nacieszcie się sobą, ile chcecie. Mam tu dużo innych pomidorów”.

Autor: Gwiazdeczka

Dawno dawno temu – 34

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, formowałam się i ja. Byłam bardzo młodziutka i myślałam, że zjadłam wszystkie rozumy. Teraz z sympatią myślę o swojej młodzieńczej ignorancji i uczę się, uczę się, uczę się. Zdaję sobie sprawę, że nie dam rady nauczyć się wszystkiego, co chcę. Poznać wszystkie ciekawe istoty i miejsca, zgłębić interesujące mnie tajemnice wszechświata. Więc już troszkę wyluzowałam. Uczę się nieśpiesznie. Pomalutku, małymi kawałkami. I cieszę się, smakuję każde nowe słowo, pojęcie, poznaną osobę, wyjaśnioną zagadkę. Zupełnie, jakbym stała się koneserem życia, smaków, zapachów, doznań, dźwięków i obrazów. A wszechświat ciągle się rozwija, więc jeszcze dużo nauki i dużo poznawania przede mną. Mam zabawę i ciekawe zajęcia do końca mojego długiego, zdrowego i szczęśliwego życia.

Autor: Ewa Damentka

Morskie fale – 76

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży dwie truskawki prowadziły żywą rozmowę, zastanawiając się, w jaki sposób się tu znalazły i jak wrócą do domu. Mimo tego zdezorientowania podobało im się na pięknej wyspie i postanowiły zostać tu na dłużej.

Autor: Gwiazdeczka

Czerwona papryka – 11

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem niespodziewanie pomidor odezwał się i zapytał, czego sobie życzy. Papryka zdziwiła się, że pomidor potrafi mówić. Zzieleniała z zaskoczenia. Odzyskała czerwoną barwę, gdy zielona kapusta powiedziała, że wszystkie warzywa potrafią mówić, a potakiwał jej z zapałem dojrzały kalafior.

Autor: Ewa Damentka

Księżyc wyszedł zza chmur – 69

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Był to wysoki, postawny mężczyzna, w długim, czarnym skórzanym płaszczu. Włosy, zalizane do tyłu, połyskiwały w świetle księżyca. Trzymał w dłoniach bat, a na nogach miał czarne buty, z których przebijały czerwone jak krew szpony.

Autor: Gwiazdeczka

Czerwona papryka – 10

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem inny, ostry zapach owionął ich i za chwilę wpadł pomiędzy jarzyny korniszon, mokry i lśniący. „Tak trzeba!” – zawołał ten zielony grubasek – „delikatne zapachy są dobre na polu. Trzeba być przetworzonym i zdecydowanym, gdy się idzie na stół!”.

dla Janusza napisali Ela i Krzysztof

Dawno dawno temu – 33

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, potarł ktoś ten rozszerzający się balon. Piskliwy dźwięk, przechodzący w lament, śpiew i dzwonienie, rozległ się i trwa do dziś, w niezliczonych echach, pomrukach, delikatnym cykaniu świerszcza wśród, rzekłbyś, wszechogarniającej ciszy i w nagłych kumulacjach nawałnicy. Trwa, i cieszmy się nim.

dla Janusza napisali Ela i Krzysztof

Młoda kobieta – 451

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła, a za nią starsza pani, która też była ciekawa tego klubu.

Na przeciwko drzwi wejściowych znajdowały się drewniane schody. Udały się nimi na piętro. Tam odnalazły pokoje ze szklanymi gablotami. W nich wystawiono aparaty fotograficzne różnych marek, do oddania, na wymianę. Dla kobiet mniej i bardziej zaawansowanych w sztuce fotografii. Od kobiet, które po kupieniu nowego aparatu, stary oddawały innym, by rozwijały swoje umiejętności.

Obydwie panie bardzo się ucieszyły. Starsza pani oddała swój aparat młodej kobiecie. Ta oddała swój do wypożyczalni. A starsza wybrała z wypożyczalni odpowiedni dla siebie.

Był to początek pięknej przyjaźni. Później często wyjeżdżały na wspólne plenery i uczyły się od siebie nawzajem. Mając swoje towarzystwo i wspólną pasję, były szczęśliwe i nasycone.

Autor: Danuta Majorkiewicz